Pieniądze się go nie trzymają

Mamo, Kuba upomina się wciąż o 10 zł. Daj mi, bo ja już nie mam kieszonkowego – mój 14-latek po raz drugi w tym miesiącu uderzył w błagalne tony. – On wyjeżdża na obóz, więc nie odpuści.

- Marcin, to twój dług, nie mój - postanowiłam zachować spokój. - Ty pożyczasz, a ja mam oddawać? Nic z tego!

Reklama

- Ale mamo, ja naprawdę nie mam! Chyba zadzwonię babci.

- Ani mi się waż! - zabroniłam mu. - Mówiłam ci tyle razy, że nie możesz wydawać wszystkiego w dwa dni, a potem zapożyczać się u kolegów. Jesteś już duży i musisz nauczyć się gospodarować swoimi pieniędzmi.

Marcin już nie słuchał, dzwonił do starszej siostry, by poratowała go do pierwszego.

Westchnęłam. Miałam nadzieję, że, że Krysia mu nie pożyczy. Sama zbierała na nową kurtkę na zimę. Zresztą zapowiedziałam już całej rodzinie, by nie ulegała prośbom Marcina i nie pożyczała mu kasy.

- On potrafi wydać kieszonkowe w ciągu jednego dnia - tłumaczyłam mojej mamie, która jak to babcia, ciągle ulegała prośbom wnuka. - A potem prosi, pożycza od kolegów. Raz oddałam, drugi raz też. Ale teraz już tak nie robię. Bo to nigdy nie nauczy go oszczędzania. Krysia też ma taką samą kwotę na miesiąc i potrafi jeszcze coś wysupłać na nowy ciuch.

- Ale to mój wnuk. I tak ładnie prosi - babcia łamała się, ale w końcu przyznała mi rację. Przestała wspierać wnuka, dziadek też. Myślałam, że to zmusi syna do oszczędzania i do rozsądku. Skąd!

Mąż zaproponował, by całkowicie zabrać mu kieszonkowe.

- Inaczej nigdy się nie nauczy - powiedział. - Chcesz ciągle świecić oczami? I to przed jego znajomymi? Smarkacz nie może tak robić! Już ja z nim pogadam!

I pogadał. Po tej rozmowie przez miesiąc był spokój. Ale gdy tylko Marcin dostał swoje kieszonkowe do ręki, jak strzała popędził do miasta. Kupił jakieś gry, a w następnych dniach jadł lody, lody i lody. Efekt był taki, że w połowie miesiąca był goły i bosy jak święty turecki. Dlatego znów pożyczył u kolegi.

Boję się, że gdy dorośnie, będzie robił tak samo, co okaże się gwoździem do trumny dla jego domowego budżetu. Jak go nauczyć rozsądnego wydawania pieniędzy? Dlaczego mój syn jest taki rozrzutny? Ponoć przykład idzie z góry, a ja wszystko planuję z ołówkiem w ręku, unikam pożyczek i kredytów, bo nie miałabym z czego ich spłacać. Gdzie popełniłam błąd? A może on już taki jest i nic nie da się zrobić? Ale kto go będzie pilnować całe życie?

Elżbieta Nowak z Łap

Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje