Piwo to nie alkohol? Chyba żartujesz!

- Marcin, a co ty tu robisz?! - byłam kompletnie zaskoczona, gdy zauważyłam mojego 15-letniego syna. Siedział na murku z jakimiś dwoma chłopakami w jego wieku. Nigdy bym się go nie spodziewała w takim miejscu. Mieszkamy dokładnie na drugim końcu miasta!

Reklama

 - A ty? - burknął, ale widziałam, że się zmieszał.

- Idę odwiedzić ciocię Anię - powiedziałam. - Mieszka w tamtym bloku… Ale zaraz, zaraz, co ty tam chowasz pod kurtką? - podeszłam bliżej.

- Nic nie chowam! - odezwał się hardo. - To tylko piwko, nic takiego.

- Piwko? - zamurowało mnie. - Od kiedy to popijasz alkohol?!

- Jaki alkohol, o co ci chodzi? - Marcin wzruszył ramionami. - Daj mi spokój!

- Oddaj mi to natychmiast - sapnęłam i wyrwałam mu butelkę z ręki. - Masz być w domu, jak wrócę.

Odchodząc słyszałam, jak chłopcy chichoczą. Byłam wściekła!

"Poczekaj smarkaczu! - kołatało mi po głowie. - Już ojciec ci pokaże!"

Po powrocie do domu od razu wparowałam do pokoju syna. Jeśli oczekiwałam skruchy, to się przeliczyłam… Marcin z miejsca mnie zaatakował.

- Narobiłaś mi obciachu przed kolegami!- warknął. - I o co? O łyczek piwa?

- Od łyczka się zaczyna, a poza tym jesteś niepełnoletni i nie wolno ci pić. I to gdzie? W jakichś krzakach z nie wiadomo kim! - byłam oburzona. - Kto wam w ogóle sprzedał to piwo? Nie wiesz, że to karalne? Mieliście szczęście, że was straż miejska nie spisała, że szkoły nie powiadomili!

 - Koledzy są pełnoletni, a ja nie piłem, tylko… wziąłem łyczka. A ty jakiegoś menela ze mnie robisz. Przesadzasz, mamo!

- Akurat, pełnoletni…Wcale na takich nie wyglądali. I nie kłam. Widziałam, co robiłeś. Nie rozumiesz, że od tego się zaczyna, a potem... 

- Piwo to nie alkohol - Marcin nie dawał za wygraną. - Wszyscy je piją.

- Ale ty nie będziesz! - w tym momencie do pokoju wszedł mój mąż. - Od dzisiaj chcę cię widzieć w domu od razu po szkole. Masz szlaban na wychodzenie i na komputer na tydzień. Koniec rozmowy!

- Nie, nie rozumiecie! Nie zrobiłem przecież nic złego - wybuchnął syn i obrażony odwrócił się do nas plecami.

Jestem bardzo zaniepokojona. Widziałam, że Marcin nie zrozumiał, o co nam chodzi. Uważa, że został ukarany niesłusznie, a my robimy z igły widły. Sama nie wiem… Nie jestem naiwna, wiem, że młodzież próbuje różnych rzeczy. Ale boję się. Zdaję sobie sprawę, jak łatwo przekroczyć granicę. Co robić?  Jak rozmawiać z synem? Jak mu uświadomić, że na alkohol ma jeszcze czas?


Lidia Jońska z Czaplinka

Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje