Po co ci facet?

​Z mężem i ojcem mojego synka Kamila (dziś 14 l.) rozwiodłam się pięć lat temu.

Zniknął całkiem z naszego życia. Zraziłam się do wszystkich mężczyzn i nie planowałam się z nikim wiązać. 

Reklama

Jednak w wakacje, podczas pobytu nad morzem z koleżanką, poznałam Mirka.

- Mieszkamy w tym samym mieście. To najlepszy dowód na to, że jesteśmy sobie przeznaczeni - mówił.

Wróciłam do domu zakochana po uszy. Mirek został w Ustce. Kilka dni później syn przyjechał z obozu sportowego.

- Stęskniłem się za tobą, mamo - rzucił i zaraz poleciał spotkać się z chłopakami i pograć w piłkę.

Po weekendzie wyjechał do babci na wieś. Kiedy dzwoniłam, ledwo miał czas ze mną porozmawiać. Cieszyłam się, że ma wspaniałe wakacje. Ja też miałam... Mirek wrócił do miasta. Od razu zaproponował spotkanie. Rozmawiało nam się równie dobrze jak nad morzem. Nabrałam pewności, że to coś poważnego. Mijały kolejne tygodnie i znajomość trwała i rozwijała się. Po dwóch miesiącach byłam już zdecydowana, że Kamil powinien go poznać.

- Chciałabym, żebyś się z kimś spotkał - powiedziałam do syna. - To miły mężczyzna, lubię go. Spotykamy się i zamierzamy robić to dalej.

Kamil zrobił się czerwony.

- A po co ci on?! - wybuchnął. - Nie chcę, żeby ktoś obcy plątał się po naszym domu. Nie ma mowy!

- Synku. Mam prawo do własnego życia. Poznacie się i sam zobaczysz, że to fajny człowiek.

Kamil wzruszył ramionami, a kiedy Mirek przyszedł z wizytą, siedział nabzdyczony. Na przyniesiony dla niego prezent ledwo spojrzał.

- Głupia gra - warknął, odsuwając ją na brzeg stołu.

- Kamil! - zdenerwowałam się. - Jak możesz?!

- Nic nie szkodzi - powiedział łagodnie Mirek. 

Zrobiłam herbatę, postawiłam na stole ulubione ciasto Kamila, ale nic nie pomogło. Syn patrzył na Mirka zwężonymi oczami i śledził każdy jego gest. Kiedy mój przyjaciel wyszedł, wyśmiewał jego ubiór, sposób mówienia, dosłownie wszystko.

- Przestań - krzyknęłam! - Mam tego dość! Ja też mam prawo mieć coś z życia! Ty masz swoich kolegów! A ja?! Mirek jest dla mnie dobry, jestem z nim szczęśliwa i nastaw się na to, że nie zniknie!

Kamil obraził się na mnie i od tego momentu nie odzywa się w ogóle poza sytuacjami, kiedy już koniecznie musi.

- On jest po prostu o ciebie zazdrosny. A może raczej o miejsce jego ojca przy tobie. Przejdzie mu - pociesza mnie Mirek.

A ja się miotam. Nie mam pojęcia, jak synowi wytłumaczyć, że samotność jest dla mnie bardzo trudna do zniesienia. Byłam zachwycona, że ktoś przyniesie mi do domu ciężkie zakupy, że się o mnie zatroszczy, wysłucha. Z Mirkiem jest mi dobrze, dawno się już nie czułam piękną kobietą, a on mi to zapewnia. Zaczynam wierzyć w to, że z nim mogłabym ułożyć sobie życie. Ale przecież nie unieszczęśliwiając jedyne dziecko. Jak przekonać syna, że mam prawo do nowego związku?

Małgorzata W. z Rawicza

Co robić w takiej sytuacji? Masz takie doświadczenia i chcesz  się nimi podzielić z czytelnikami "Chwili dla Ciebie"? Skomentuj. Cały artykuł z waszymi komentarzami ukaże się w numerze 36 (w sprzedaży od czwartku 5 września br.) i na stronie: www.kobieta.interia.pl/sprawy-rodzinnne


 

 

 


Chwila dla Ciebie
Dowiedz się więcej na temat: matka | kochanek

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje