Po co ci pianino? Dla koleżanek?

Mamo, już wiem, co chcę robić po lekcjach – obwieściła mi wieczorem moja 12-letnia córka Sonia. – Będę chodzić na lekcje gry na pianinie.

Aż zaniemówiłam. Moja córka nigdy nie miała słuchu, lekcji muzyki unikała jak ognia.

Reklama

- Skąd ten pomysł? - zapytałam. - Przecież my nawet nie mamy pianina.

- Nie szkodzi. W szkole była pewna pani i rozdawała ulotki. Można jeździć do niej, ona ma nawet promocyjne ceny na pierwsze pół roku nauki. Mamo, proszę! Kinga i Ola też będę grać! A na pianino możemy pożyczyć... tak jak mama Kingi.

- Soniu, to nie wchodzi w grę - powiedziałam stanowczo. - Lekcje gry na pianinie są drogie i wyczerpujące. Nie chcę, byś wracała do domu po ciemku. Zresztą musiałabym na lekcje jeździć z tobą, bo ty jesteś jeszcze mała. Na to nie mam czasu.

- Ale ja chcę! - krzyknęła córka. - Kiedy nic nie robię, mówisz, że to źle. Kiedy coś chcę, to też źle? Jesteś okropna!

Zadzwoniłam do mamy, by się poradzić. Ona zawsze wiedziała, co robić w takiej sytuacji.

- Moja droga, pozwól jej na to - powiedziała od razu.

- Mamo, ale on a nawet nie ma słuchu! Wydam kasę na darmo? A gdzie Sonia będzie ćwiczyć? Nie stać mnie na pianino.

- Nie możesz ograniczać tak córki - odparła spokojnie mama. - Jeśli Sonia będzie chciała poćwiczyć, to po prostu pójdzie do koleżanki. Proszę, spójrz na to z innej strony. Odwożąc ją, będziesz mogła spędzać razem z córką więcej czasu. Teraz ledwo się widzicie, nawet nie wiesz, co robi po lekcjach. Praca to nie wszystko. To dziecko jest ważne. Pomyśl o tym. I przypomnij sobie swoje lekcje śpiewu. Ja nie miałam problemu, by poświęcić ci czas.

Mama miała rację. Jako nastolatka uparłam się, że będę chodzić na lekcje śpiewu. Tak jak moja najlepsza koleżanka. Trzeba było jeździć na drugi koniec miasta do starej profesorki. Z tych lekcji mało co pamiętam, ale wtedy odkryłam, że mama zrobi dla mnie wszystko. Owszem, nie rozpieszczała mnie, ale zawsze była przy mnie. Dbała o mnie, słuchała z uwagą, pielęgnowała, gdy leżałam z gorączką. I nie usłyszałam od niej ani słowa wyrzutu, gdy po roku zrezygnowałam ze śpiewu. Wspierała mnie w każdej sytuacji.

Czy pozwolić córce na to pianino? Wiem, że jej zależy. Może pod okiem dobrej nauczycielki odzyska słuch, stanie się pewniejsza siebie i zyska prawdziwe hobby? Ale z drugiej strony ta jej chęć grania na pianinie to nic innego jak papugowanie zainteresowań czy zachcianek koleżanek. Co mam zrobić?

Ewa Żmudzka z Wrocławia

Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje