Po co ci tyle ciuchów?

Mamo... - Natasza uśmiechała się prosząco.

- No co tam? - spytałam moją 16-letnią córkę.

Reklama

- Dasz mi 30 zł na kino? Idziemy dziś po szkole z dziewczynami...

- A co zrobiłaś z kieszonkowym? Przecież dostałaś niedawno... - przerwałam jej.

- Oj mamo, kupiłam książki, prezent dla Magdy... i jakoś się rozeszło.

- A ile wydałaś w ciucholandzie? - spytałam podejrzliwie.

- Oj, trochę. To co? Mogę iść do tego kina? - wymamrotała.

Dałam jej pieniądze, ale postanowiłam, że nie zostawię tak tej sprawy. Już jakiś czas temu zauważyłam, że Natasza coraz częściej wraca do domu z torbą, w której jest bluzeczka,  spódniczka, szal...

- Zobacz, jakie fajne rzeczy upolowałam w ciucholandzie - mówiła zadowolona.

Zaniepokoiłam się.

- Nie wydajesz tam za dużo pieniędzy, ciągle coś nowego przynosisz do domu? - spytałam.

- No coś ty, przecież to ciuszki za grosze! Najdroższy był za 10 zł...- zdumiona odpowiedziała.

- Tu 10 zł, tam 2 zł... Nawet nie będziesz wiedziała kiedy wydasz sporo pieniędzy - przestrzegałam.

I tak się stało. Bo moja córcia wstępowała do ciucholandu codziennie po szkole i nie zdarzało się, żeby go opuszczała z pustymi rękami. Wkrótce jej szafa zaczęła pękać w szwach, a ciuchy leżały rozrzucone po całym pokoju. Część z nich była poplamiona, a w niektórych znalazłam dziurki.

- Po co ci takie szmaty? Są zniszczone...- spytałam.

- A właśnie, że są super. Zobacz jaki mają fason. Zaceruję, wypiorę i  nikt takich nie będzie miał - odpowiadała pełna entuzjazmu.

Próbowałam jej wytłumaczyć, że zakupy w ciucholandzie też powinny być przemyślane. Bo przecież szkoda pieniędzy na coś, co się nie nadaje do noszenia, co nawet na nią nie pasuje rozmiarem. Kiwała głową udając, że słucha i przyznaje mi rację. Ale szybko przekonałam się, że osiągnęłam tylko tyle, że zaczęła przede mną ukrywać swoje "zdobycze".  Sprzątając natykałam się na torby z jedną, dwoma bluzeczkami albo z jakimś sweterkiem poutykane to tu, to tam.

- Koniec z tym! - zirytowałam się. - Przepuszczasz na te ciuchy wszystkie pieniądze. Nie dostaniesz kieszonkowego!

Natasza oczywiście obiecywała, że już nigdy nie przekroczy progu tego sklepu. Ale jej obietnice były nic nie warte. Przypadkiem dowiedziałam, że na nowe zakupy wyciągała pieniądze od babci i dziadka, pożyczała od koleżanek. Już naprawdę nie wiem, co robić, żeby córka zrozumiała, że nawet najtańsze zakupy, ale w nadmiarze nie są dobre. A może powinnam pójść po poradę do jakiegoś psychologa? Może powie mi jak zmienić zachowanie córce.

Ewa S. z Tarnobrzegu

Co robić w takiej sytuacji? Masz takie doświadczenia i chcesz się nimi podzielić z czytelnikami "Chwili dla Ciebie"? Skomentuj. Cały artykuł z waszymi komentarzami ukaże się w numerze 48 (w sprzedaży od 28 listopada br.) i na stronie: www.kobieta.interia.pl/sprawy-rodzinne


Chwila dla Ciebie
Dowiedz się więcej na temat: ubrania

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje