Po prostu musiałam się zemścić

Dawno nie było u nas Tosi. Czyżbyście przestały się przyjaźnić? – zapytałam córkę któregoś wieczoru, gdyż dziwiła mnie ta przerwa w odwiedzinach. Od roku Krysia i Tosia były nierozłączne, nie mogły się wręcz nagadać, a tu cisza.

- Zawiodłam się na niej, nie rozmawiam z nią ani w szkole, ani  po niej - odburknęła Krysia.

Reklama

- Coś się stało? - zdziwiłam się, bo Tosia to miła, dobrze wychowana dziewczynka.

- Nie mam ochoty o tym mówić - zakończyła rozmowę córka i zamknęła się w swoim pokoju.

Nie przywiązywałam do tego większej wagi, myśląc, że to takie tam dąsy 13-latek. Zresztą, jeżeli się nie pogodzą, to nic takiego, Krysia ma prawo sama dobierać sobie koleżanki. Buntowniczy, wręcz niegrzeczny, ton córki także usprawiedliwiłam "trudnym okresem dorastania". Dlatego tak bardzo niemile zaskoczyła mnie wizyta, jaką złożyła mi kilka dni później mama Tosi.

- Przepraszam, że panią nachodzę, ale sprawa jest poważna. Pani córka robi straszną krzywdę mojej. To, że nie odzywa się do niej i ją obgaduje naokoło, to nic. Ale Krystyna niemiłosiernie obsmarowuje Tosię na Facebooku. Robi to nie tylko na swoje konto, ale np. podszyła się pod Julię z równoległej klasy i nawyzywała Tosię od świń, małp i jeszcze gorzej, nawet nie przechodzą mi te obrzydlistwa przez gardło. Pozakładała też fałszywe konta jako inne dzieci. Tego hejtu jest mnóstwo. Córka tak to przeżywa, że w końcu wszystko mi opowiedziała. Muszę jej pomóc i zaczynam od rozmowy z panią. Mam nadzieję, że powstrzymają państwo swoją córkę przed dalszym hejtowaniem Antoniny w internecie - zakończyła mama Tosi.

Słuchałam oniemiała, nie myślałam, że moja córka jest zdolna do czegoś tak potwornego. Nie mogłam doczekać się jej powrotu do domu, mając nadzieję, że to jakieś nieporozumienie, które Krysia wyjaśni. Niestety.

- No proszę, mamusi się poskarżyła lalunia. Nic jej to nie da. Tak jak i przeprosiny. Najpierw oszukuje podle, że nie zna Szymka, a potem okazuje się, że ich rodzice się przyjaźnią i nawet na wczasach razem byli. Kiedy się wydało, to zaczęła przepraszać. Co mi po przeprosinach, nie przyjmuję żadnych przeprosin, musiałam się zemścić. Chciałam tylko, aby poznała mnie z Szymonem. Po co kłamała, że go nie zna? Jak jeszcze raz ze mną zadrze, to dopiero wtedy mnie popamięta. To co dotychczas, to jeszcze nic - bez jakichkolwiek wyrzutów sumienia mówiła Krysia.

- Córeczko, ale tak nie można - tłumaczyłam. - A gdyby ciebie to spotkało? Jak byś się czuła?

- Na pewno bym nie skarżyła! A tak jeszcze się pogrążyła, świnia jedna....

- Zabraniam ci tak mówić! - przerwałam jej ostro. - I wypisywać te bzdury na jej temat też!

Mam nadzieję, że to dotrze do mojej córki. A jeśli nie? Co zrobić, aby nie była taka zawzięta, bezlitosna i mściwa?

Aldona Misiewicz z Lubania

Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje