Pójdę tam, gdzie moje koleżanki!

Rozmowy na temat dalszej nauki mojej 15-letniej córki są powodem rodzinnych kłótni. Aneta niedługo skończy gimnazjum, ale nie umie się zdecydować, co robić dalej.

Martwimy się z mężem, bo córka słabo się uczy i nie ma sprecyzowanych zainteresowań. Najgorsze jest to, że nasze pomysły jej się nie podobają, a swoich nie ma...

Reklama

- Anetko, miałaś przemyśleć sprawę dalszej nauki - zaczęłam kolejną rozmowę. - Niedługo koniec szkoły, najwyższy czas, żebyśmy podjęły decyzję.

- Byśmy? To chyba moja przyszłość i moja decyzja!

- Oczywiście, twoja - powiedziałam ugodowo. - Ale to chyba nic dziwnego, że rodzice chcą ci doradzić. Tym bardziej że nie wiesz, czego chcesz. Miałaś się zastanowić. Uważam, że szkoła gastronomiczna to fajny pomysł, bo lubisz gotować. Albo fryzjerska. Ciocia Asia jest fryzjerką, świetnie jej idzie...

- E tam, to nudy... Chcę iść do liceum, tak jak Iza i Ada - oznajmiła Aneta.

- O, to coś nowego. Co będziesz robić po liceum?

- Nie wiem, mam czas, żeby się zastanowić. Całe trzy lata! Nie chcę iść do zawodówki, a potem raz dwa do pracy i koniec życia!

Teraz do rozmowy wtrącił się mąż.

- Od kiedy zapałałaś taką chęcią do nauki? Do tej pory nie można cię było do niej zagonić. W liceum są duże wymagania.

- No właśnie - poparłam go. - Czy ty się dostaniesz do liceum? Trzeba mieć dużo punktów w teście gimnazjalnym, a ty nie zaczęłaś się do niego uczyć. Poza tym samo liceum nic nie daje, trzeba potem studiować. Dasz radę? Za trzy lata będziesz prawie w tym samym miejscu, bez zawodu. Po zawodówce miałabyś fach.

- Chcę iść tam, gdzie idą dziewczyny z mojej klasy.

- Dziecko, co ty mówisz - zdenerwował się mąż. - To twoja przyszłość, co cię obchodzi, gdzie idą jakieś dziewczyny!

- Ale to są moje przyjaciółki!

Mąż wyszedł z pokoju. Aneta obrażona założyła słuchawki. Rozmowa była skończona, ale sprawa pozostała niezałatwiona! Nie wiem, jak przemówić córce do rozsądku. Koleżanki! Też coś! Znam swoją córkę, nie lubi się uczyć, w liceum miałaby olbrzymie problemy. No i co potem? Prawdę mówiąc, nie stać nas na opłacanie mieszkania w mieście, gdzie musiałaby pojechać. I za studia też pewnie trzeba płacić, a ona według mnie i tak ich nie skończy. Zostanie bez zawodu i bez perspektyw. Co robić?

Paulina W. z Mławy

Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje