Pomagam dorosłym dzieciom. Czy to źle?

W mojej rodzinie dzieci zawsze były najważniejsze. Tak mnie wychowano.

Pamiętam, że mama pomagała mi, nawet jak już byłam samodzielna. Moja córka też zawsze mogła na mnie liczyć. Starałam się, żeby jej niczego nie brakowało. Gdy wyszła za mąż i byli na dorobku, pomagałam im finansowo, bo zarabiali grosze. Wtedy jeszcze żył mąż, także pracował, więc było nam łatwiej.

Reklama

Potem zaczęły rodzić się im dzieci, znów potrzebowali pomocy... Kupili na kredyt mieszkanie, trochę się dołożyliśmy. Czasem, jak nie mieli na spłatę, też im dawałam, bo skąd wezmą? I pralkę im kupiłam na kredyt, bo mam od dawna stałą pracę. Cieszę się, jak widzę ich radość.

Teraz córka mnie poprosiła, czy nie pomogłabym im w sfinansowaniu wczasów. Bo zięć uwielbia żeglować, a znaleźli bardzo atrakcyjną ofertę rejsu w Grecji - dla rodziców i dzieci. Oczywiście zgodziłam się.  A moja sąsiadka puka się w czoło, gdy jej o tym powiedziałam. Mówi, że przesadzam. Bo sama mam do spłaty zaległy fundusz remontowy, a wydaje pieniądze na dzieci. Ale ona tego nie rozumie, bo nigdy dzieci i wnuków nie miała... Czy może mieć rację? Mam nie płacić za te wczasy? 

Lucyna (57 l.) 


                                               

Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje