Proszę, niczego już nie zmyślaj

Helcia zawsze miała bujną wyobraźnię. Sama wymyślała bajki i różne historie, którymi popisywała się przed gośćmi. Byliśmy z niej bardzo dumni. Nie trzeba było jej czytać bajek, bo... sama je wymyślała.

A gdzie jest Kubuś, ten nowy braciszek Helci? - zapytała Wiktoria, kiedy już obeszła wszystkie pomieszczenia w naszym mieszkaniu. To koleżanka mojej 12-letniej córki. Dziewczynki przyszły po szkole do nas, aby oglądać filmy.  Pytanie Wiki zmroziło mnie, ale nie zaskoczyło. Już na początku roku szkolnego wychowawczyni córki gratulowała mi:

Reklama

- Pani tak ładnie wygląda, wcale nie widać, że to już piąty miesiąc. Helenka bardzo się cieszy, że będzie miała siostrzyczkę - szczebiotała nadal, choć od razu to skorygowałam.

Helcia zawsze miała bujną wyobraźnię. Sama wymyślała bajki i różne historie, którymi popisywała się przed gośćmi. Byliśmy z niej bardzo dumni. Nie trzeba było jej czytać bajek, bo... sama je wymyślała.

- Helenka na pewno zostanie pisarką. A najlepiej, jeżeli będzie pisać książki dla dzieci. Jej historie są zabawniejsze niż te najbardziej znane opowiadania - słyszeliśmy od znajomych.

No, ale teraz to nie powód do radości. Ona po prostu kłamie i, co najgorsze, myślę, że nie robi tego świadomie. Po prostu nie umie oddzielić rzeczywistości od świata wyobraźni.

- Tak, tak, teraz się dziwisz, a sama pozwalasz jej oglądać te fantastyczne filmy. Codziennie jak nie "Harry Potter" to "Opowieści z Narnii".  Już dawno mówiłem, że powinna odrabiać lekcje zaraz po przyjściu ze szkoły, a nie tracić czas na jakieś bajki - obwinia mnie mąż.

- Za bardzo jej pobłażacie. Przecież za te kłamstwa nie poniosła do tej pory żadnych konsekwencji. Nie dostała kary nawet za te wymysły o rzekomej wielkiej wygranej w totka - przypomniała moja siostra. Rzeczywiście to był spory problem. Helena naopowiadała w szkole i na podwórku, że jej tata wygrał dużo pieniędzy. Przez kilka tygodni musieliśmy tłumaczyć się z nieistniejącej wygranej. Nie wiem, czy do tej pory wszystkich zdołaliśmy przekonać.

- Helenko, kiedy wreszcie przestaniesz opowiadać ludziom te wszystkie brednie? - wzięłam córkę na poważną rozmowę po wyjściu Wiktorii. - Teraz wymyśliłaś brata. Tak dłużej być nie może! Jeszcze raz, a zabronię ci oglądania tych swoich baśni.

- Mamo, to tylko żarty. To nie moja wina, że inni biorą wszystko na poważnie - zbagatelizowała sprawę Helcia. - Rety, przecież nic się nie stało!

Widzę jednak problem. Doszło do tego, że nawet ja zastanawiam się, czy jej wierzyć.

Jak wyprowadzić ją na prostą? Czy to faktycznie wina bajek i filmów fantastycznych? Czy to efekt braku kary za dotychczasowe konfabulacje?

Marta Chojnicka z Kalisza

Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje