Przyjaciół ma tylko w internecie

​Filip zawsze był ruchliwym i energicznym dzieckiem. Wszędzie go było pełno. Miał dobry kontakt z rówieśnikami.

Drzwi w naszym domu praktycznie się nie zamykały. Chłopcy odrabiali razem lekcje, biegali po podwórku, grali w piłkę, jeździli na rowerach. Zmieniło się to, kiedy poszedł do szóstej klasy.

Reklama

- Mamo, kupcie mi komputer - prosił. - Można sprawdzać w nim różne rzeczy potrzebne w szkole.

- I tak długo uchowaliśmy się od tego wynalazku - stwierdził mąż.

Dziadkowie dorzucili się i Filip stał się posiadaczem komputera. Był bardzo zadowolony. Początkowo koledzy wpadali do niego, na zmianę grali w gry, czegoś szukali w Internecie. Po pewnym czasie towarzystwo się wykruszyło.

- Dlaczego nikt do ciebie teraz nie przychodzi - zaczęłam podpytywać Filipa.

- A po co? Siedzimy na gadu-gadu - usłyszałam.

- Już nie gracie? - ciągnęłam.

- Gramy w sieci - odpowiedział spokojnie.

Filip spędzał  wolny czasu przed komputerem. Na początku ten spokój mi się podobał. Niestety Filip przejawiał coraz mniej ochoty na wychodzenie z domu. Prawie na siłę zapisaliśmy go na basen.

- Nie chcę tam chodzić. Nudno jest pływać samemu - oświadczył któregoś dnia.

- Jak to samemu? Przecież mama Tomka też go zapisała - zdziwiłam się.

- Nikt go do niczego nie zmusza i przestał chodzić na basen. Już jest na dużo dalszym etapie naszej gry. Tutaj jestem sam, a w komputerze mam tylu znajomych - żalił się syn.

No proszę, tylu znajomych, a jak mąż próbował zorganizować Filipowi i jego kolegom wyprawę rowerową, to chętnych nie było. Syn nawet nie zaprosił kolegów na swoje imieniny.

- Chłopaki wolą siedzieć na kompach - stwierdził.

- Co się dziwisz? Teraz tak jest. Moje dziewczyny zamieszczają na różnych portalach zdjęcia, "opowiadają" gdzie były, co robiły... - stwierdziła moja siostra, mama dwóch licealistek.

— I to ma być życie towarzyskie, kontakt z rówieśnikami? Niby mają tylu znajomych, a jednak są sami - przerwałam siostrze.

Nie chcę, żeby Filip wyrósł na takiego żyjącego wirtualnie osobnika, a właściwie samotnika. Przecież prawdziwa przyjaźń nie tym polega, aby nadawać sobie tylko komunikaty przez Internet. Chcę, żeby mój syn, jak dawniej, miał dużo kolegów, ale takich realnych. Co robić? Jak wytłumaczyć to Filipowi?

Magdalena W. z Rawicza

Co robić w takiej sytuacji? Masz takie doświadczenia i chcesz  się nimi podzielić z czytelnikami "Chwili dla Ciebie"? Skomentuj. Cały artykuł z waszymi komentarzami ukaże się w numerze 1/13 (w sprzedaży od czwartku 3 stycznia 2013 r.) i na stronie: www.kobieta.interia.pl/sprawy-rodzinne

Chwila dla Ciebie
Dowiedz się więcej na temat: dziecko | internet | uzależnienie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje