Pyskuje, klnie, bije innych

Tylko co wróciłam z pracy, kiedy rozległ się dzwonek u drzwi. Otworzyłam i zobaczyłam sąsiadkę z ósmego piętra.

- Pani Krysiu, to już naprawdę przesada. Zosia znowu ciągała moją Justysię za włosy! Skoro ani pani, ani mąż nie możecie utemperować córki, to będę interweniować gdzie indziej - zagroziła pani Beata.

Reklama

Skóra mi ścierpła, bo już od kilku miesięcy wysłuchuję skarg na córkę. Do niedawna była grzeczna, przynajmniej w domu. Teraz pyskuje, bije się z młodszym bratem, na podwórku dokucza koleżankom, a nawet kolegom. Przez otwarte okno słyszałam, że klnie jak szewc. No i teraz kolejny wyczyn Zosi.

- Pani Beato, ja też cała się gotuję, ale podobno tak jest z dojrzewającymi nastolatkami. Zosia ma 13 lat i zmienia się jej charakter. Ale próbujemy z mężem przemówić jej do rozumu - próbowałam udobruchać sąsiadkę. Jej mina mówiła, że nie jest do końca przekonana.

- Zośka, znowu wdałaś się w bójkę. Co się z tobą dzieje? Chuliganisz jak chłopaczysko jakieś - nie po raz pierwszy robiłam wyrzuty córce. I ona też nie po raz pierwszy tylko wzruszała ramionami i odpowiadała, że tak jej się podoba. I jakby tego było mało za kilka minut rozległ się płacz Julka.

- Co się tu dzieje? - wpadłam do pokoju syna.

- Zośka przyduszała mnie poduszką i okładała pięściami - zaszlochał ośmioletni Julek.  

- Jeżeli nie skończysz z takim zachowaniem, to będziesz musiała chodzić na terapię psychologiczną. Tego, co wyprawiasz nie można przypisać jedynie burzliwemu okresowi dojrzewania - zagroziłam córce.  

Wieczorem zadzwoniłam do koleżanki, która miała dwie dorosłe już panny.  

- Krysiu, przeczekaj jeszcze kilka miesięcy. Nie ma sensu posyłać Zosi do psychologa. I tak ma dużo zajęć. A co on pomoże? Każdy musi przejść przez to dojrzewanie. Jedno dziecko przechodzi lżej, drugie bardziej burzliwie. Ja nie miałam tego problemu z moimi dziewczynami, ale jej rówieśnice to naprawdę dawały popalić i rodzicom, i nauczycielom - uspokaja mnie Marzena.  

- Nie ma na co czekać. Nie będę tolerował u 13-latki takiego słownictwa, pyskowania i bijatyk. Może jeszcze ciebie lub mnie kiedyś uderzy. Musimy we troje iść do psychologa - niecierpliwi się z kolei mąż.  

Ja taka zdecydowana nie jestem. Waham się: iść do psychologa czy przeczekać?  

Krystyna Kałucka z Wałbrzycha

Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje