Pyta mnie o zdanie na każdy temat. Mam dość!...

Teresa załatwiła mi pracę. Teraz zatruwa mi życie swoimi sprawami...

Teresę poznałam na urodzinach siostry. Szybko przypadłyśmy sobie do gustu. W zeszłym roku załatwiła mi pracę w urzędzie gminy. Jestem jej oczywiście bardzo wdzięczna, ale przyznam, że coraz trudniej mi zachować pozory. Problem w tym, że Teresa dosłownie ze wszystkim do mnie przychodzi. Pracownice odetchnęły, bo dotychczas trafiało i na nie. Teraz zakup butów, bluzki czy pomadki do ust to pół godziny opowieści i pytań – czy dokonała dobrego wyboru. Oczywiście przytakuję. I może nie byłoby w tym niczego złego, ale coraz częściej jestem „ekspertem” w jej domowych i intymnych sprawach. Czy pozwolić córce na wyjazd w wakacje lub czy mąż ma postawić się szefowi w sprawie podwyżki. Wiem też o wszystkich domowych scysjach i sprzeczkach. Muszę przy tym zająć wyraźne stanowisko. Mam już dosyć. Chwilami chciałabym uciec lub posłać Teresę do wszystkich diabłów. Niech zawraca głowę komuś innemu. Tylko łatwo się mówi... Poza tym dług wdzięczności i zależność służbowa. Czy mam trwać jako „ściana płaczu” czy może powiedzieć prawdę?

Reklama

Agata (44 l.)


Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje