Siedzę w długach po uszy – co robić

​Rok temu otworzyłam sklep z używaną odzieżą. Bez skutku szukałam pracy, pomyślałam, że nie mam wyjścia, muszę założyć coś swojego.

A że sama nie raz i nie dwa kupowałam ubrania w second handach, widziałam, jaki tam jest ruch, uznałam, że to dobry pomysł na własną działalność. Miałam nadzieję, że uda mi się wystarać o dotację na założenie firmy, ale nie udało się. Nie miałam wyjścia, zapożyczyłam się u rodziny. Liczyłam, że może nie od razu, ale pomału będę mogła oddać długi.

Reklama

Niestety, minął rok, a ja siedzę w długach po uszy. Owszem, w sklepie jest ruch, ale wciąż jeszcze zarabiam zbyt mało, żebym mogła powiedzieć, że wyszłam na prostą. Wstydziłam się jednak przyznać rodzinie, że interes nie bardzo mi idzie. Tym bardziej, że przecież mnie przed tym ostrzegali. Żeby oddać im długi, musiałam wziąć kolejne pożyczki, od dalszej rodziny. A niedawno znowu następne, żeby spłacić poprzednie. Czuję, że wpadłam w jakąś pętlę, że nie mam z niej wyjścia. Ambicja nie pozwala mi się przyznać do porażki. Ale z drugiej strony strasznie mi wstyd, bo tak naprawdę, to rodzina finansuje mój biznes. Wiem też, że nie dam rady ciągnąć tej sytuacji w nieskończoność. Niestety, jedyne, co przychodzi mi do głowy, to zamknąć sklep. Czy powinnam to zrobić?

Beata, 42 lata

Chwila dla Ciebie
Dowiedz się więcej na temat: sklep | porażka | handel

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje