Siostra? Ona jest do niczego!

Nigdy bym nie uwierzyła w to, że nie będę sobie umiała poradzić z własnymi dziećmi...

- Odczep się wreszcie ode mnie! - usłyszałam po powrocie do domu podniesiony głos swojego trzynastoletniego syna.

Reklama

- Daniel? Co tu się dzieje? - zajrzałam do pokoju dzieci.

- Powiedz jej coś - Daniel szarpnął pięcioletnią Gisię. - Ja jej mam serdecznie dość!

- Nie rusz jej! - warknęłam na niego.

- Jasne! Zawsze stajesz po jej stronie! A ona nie daje mi żyć! Nic cię to nie obchodzi! Nie chcę mieć nic wspólnego z tym małym, wstrętnym szpiegiem! Łazi za mną, podsłuchuje...

- Eugenio, idź do dużego pokoju i włącz sobie bajkę - poprosiłam, bo nie chciałam, żeby słuchała tego wszystkiego.

Mała kiwnęła głowa i wyszła.

- Danielu, tak nie można - westchnęłam. - Staję po jej stronie, bo jest mniejsza. Nie możesz jej szarpać. Wiem, że Gisia to nie towarzystwo dla ciebie, ale ona tak cię kocha i podziwia, że chce być z tobą.

- Ale ja nie chcę być z nią! Uczepiła się mnie jak rzep! Przyprowadzam ją z przedszkola do domu i to wystarczy.

Aż trudno uwierzyć, że kiedy byłam w ciąży, Daniel nie mógł się doczekać na rodzeństwo. Z początku był nieco rozczarowany, że to siostra, a nie brat i że nie da się z nią od razu bawić, ale potem bardzo chętnie się nią zajmował. Ona patrzyła w niego jak w słońce.
Jest naturalne, że kiedy zaczęła mówić i chodzić, chciała we wszystkim go naśladować...

Od tamtego czasu kilka lat wciąż trwają awantury. Daniel czasem szarpie Gisię. Obawiam się, że pewnego dnia ją uderzy.

Mamy tylko dwa pokoje. Mała większość czasu spędza w dużym, zwłaszcza kiedy do Daniela przychodzą koledzy. Rozumiemy z mężem, że nie chcą, żeby siedziała z nimi pięciolatka. Ale dzieci muszą dzielić pokój, więc są tam i zabawki Gisi, i jej ciuszki. Trudno przecież, żeby w pokoju, który dzieli z bratem, tylko spała...

Wiele razy próbowałam tłumaczyć to wszystko Danielowi, ale on tego nie przyjmuje do wiadomości. Jest głuchy na wszelkie argumenty.

Z Gisią też rozmawiałam, tylko że ona jest mała i niewiele z tego rozumie. Odpychana wraca i chodzi za Danielem jak wierny piesek. 

Taka sytuacja nie może dłużej trwać. Chcę, żeby moje dzieci się kochały, a Daniel zachowuje się, jakby nie znosił Gisi. Muszę coś z tym zrobić i to szybko, ale naprawdę nie wiem co. 

Zuzanna Marczak z Pułtuska


Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje