Skąd w nich tyle agresji?

Zawsze marzyłam o dzieciach. Wyobrażałam sobie, że będą przyjaciółmi, że starszy zawsze pomoże młodszemu, a ten potem mu się odwdzięczy, że będą stali za sobą murem. Tymczasem oni się nie znoszą, jeden cieszy się z porażek drugiego, wciąż sobie dokuczają i o wszystko walczą. Skąd w nich taka agresja?

Mamo, powiedz mu coś, bo jak ja mu przyłożę, to nie wstanie! - krzyknął Adrian, mój 14-letni syn.

Reklama

- No co, potknąłem się, bo wyciągasz te kulasy na środek pokoju, miejsca dla mnie nie ma - zaczął wrzeszczeć 10-letni Kacper.

- Uspokójcie się wreszcie! - huknęłam.

Ale oczywiście chłopcy nie przestali i zaczęli się jeszcze kłócić o komputer. Mają wspólny i żeby uniknąć codziennych kłótni, podzieliliśmy dostęp do niego. Zanim to zrobiliśmy, codziennie dochodziło do rękoczynów. Kiedy chłopcy byli mali, szarpali się i przewracali. Ale było z tym więcej śmiechu niż płaczu. Czasem jeden drugiego uderzył mocniej, ale nigdy nie przekraczało to zwykłych chłopięcych zabaw. Odkąd Adrian zaczął dorastać, sytuacja znacząco zmieniła się na gorsze. 

- Weź tego gówniarza z pokoju - żądał, kiedy przychodzili do niego koledzy.

Zabierałam, zresztą, kiedy przychodzili koledzy do Kacpra, Adrian też szedł do nas. Ale on znosił to spokojnie, podczas gdy młodszy syn oczywiście marzył o tym, by brać udział w życiu brata i wciąż do ich wspólnego pokoju po coś wchodził, wtrącał się do rozmowy, a nawet opowiadał mi, o czym chłopaki rozmawiali.

- Donosiciel, kapuś, gnida! - krzyczał za nim potem Adrian.

Najgorsze jednak jest dla nas to, że synowie co i raz tłuką się bez opamiętania. Zaczyna zawsze Kacper. Muszę przyznać, że Adrian stara się wytrzymywać zaczepki brata, ale w końcu puszczają mu nerwy. Jest od małego sporo większy i cięższy. Boję się, że kiedyś niechcący zrobi mu krzywdę.

Zawsze marzyłam o dzieciach. Wyobrażałam sobie, że będą przyjaciółmi, że starszy zawsze pomoże młodszemu, a ten potem mu się odwdzięczy, że będą stali za sobą murem. Tymczasem oni się nie znoszą, jeden cieszy się z porażek drugiego, wciąż sobie dokuczają i o wszystko walczą. Skąd w nich taka agresja? I dlaczego tak to wszystko wygląda? Moja siostra twierdzi, że sytuację rozwiązałyby osobne pokoje dla nich, ale na to nie ma szans, mamy tylko dwa pokoje. Jak zmienić stosunki chłopaków?

Maria Klonowska z Zambrowa

Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje