Skarżypyta. Jak ją tego oduczyć?

Mamy dwoje dzieci. Olek ma 12 lat, Pola - 9. Dwa różne charaktery i różne zachowania. Syn to urwis, bałaganiarz. Córka jest grzeczna i pilna w szkole.

- Dziecko, jakiego można tylko pozazdrościć - powtarzają znajome. To prawda. Ale ostatnio moja córka mnie niepokoi.

Reklama

- Mamo, a Olek wyrzucił wczoraj kanapkę do kosza i kupił sobie w sklepiku herbatniki w czekoladzie - powiedziała mi konspiracyjnym szeptem. Zdenerwowałam się. Co rano pakuję dzieciom starannie przygotowane, pełnowartościowe kanapki. Jestem przeciwna opychaniu się słodyczami, zamiast drugiego śniadania. Przeprowadziłam z Olkiem poważną rozmowę. Najpierw się wypierał, ale w końcu usłyszałam:

- Wolę słodycze z bufetu, niż te twoje kanapki - odburknął.

- Jeżeli tak, to przez tydzień nie będziesz dostawał kieszonkowego - postanowiłam go ukarać i nie wspominać o tym mężowi.

- Olek zjadł kanapki w szkole - nie omieszkała poinformować mnie następnego dnia Pola. A ja ucieszyłam się, że kara podziałała. Po weekendzie, który dzieciaki spędziły u mojej mamy usłyszałam:

- Wiesz, Pola mi powiedziała że Olek popchnął wczoraj na podwórku kolegę. Chłopak rozbił sobie kolano do krwi...

- Jak to się stało? - spytałam.

- Nie wiem. Niech Pola ci opowie - odpowiedziała. Córka ochoczo zdała relację z wydarzenia:

- Pokłócili się. Ale to Olek uderzył Jacka pierwszy. I to z całej siły... Syn został przeze mnie wezwany na dywanik.

- No co, ta wredna ropucha doniosła na mnie?! Ale on mnie pierwszy kopnął... - tłumaczył się wzburzony. Oluś znowu został ukarany. Tym razem dostał zakaz korzystania z komputera. Pola była zadowolona.

- Czy nie uważasz, że nasza córka ciągle skarży na brata? - powiedział wieczorem mąż. - Przecież powinni trzymać się razem... Ja też o tym pomyślałam i doszłam do wniosku, że Pola jest takim domowym informatorem o bracie. I to nie tylko w dużych sprawach - jak popchnięcie tego chłopca, ale i w drobiazgach. I tak właściwie dzieje się od dawna. "Olek nie powiedział dzień dobry sąsiadce", "Nie poszedł po zakupy, choć babcia prosiła", "Nie dał jedzenia kotu", "Widziałam u niego papierosy". Ileż razy słyszałam takie rewelacje od córki. I to w konspiracji, za plecami Olka. Przy nim milczy i robi słodką minę. Ona jest chwalona, bo mówi prawdę, a Olek karcony. Nie mogę zakazać jej mówienia prawdy, ale martwi mnie to, że ma z tego tak wielką satysfakcję. Co robić, żeby donosicielstwo nie weszło jej w krew? Chcę, żeby byli wspierającym siebie rodzeństwem...

Katarzyna W. z Żywca

Co robić w takiej sytuacji? Masz takie doświadczenia i chcesz się nimi podzielić z czytelnikami "Chwili dla Ciebie"? Skomentuj. Cały artykuł z wszymi komentarzami ukaże się w numerze 13 (w sprzedaży od czwartku 31 marca br.) i na stronie: www.kobieta.interia.pl/sprawy-rodzinne Zdjęcie: FPM, osoby na zdjęciu są modelami i nie mają nic wspólnego z opisywaną historią.

Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje