Sprzątam u znajomych. Czy to wstyd?

​Ostatnio mamy z mężem ciche dni. Poszło o moją pracę, a konkretnie o to, że postanowiłam sobie dorobić.

 Mąż się temu kategorycznie sprzeciwia. Ale nie chodzi mu o to, że dorabiam, tylko o to, w jaki sposób. Zgodziłam się bowiem wieczorami i w soboty sprzątać u znajomych. 

Reklama

Na co dzień, na etacie, też pracuję jako sprzątaczka, w szkole. Nie zarabiam tam kokosów. Podobnie mąż, który jest magazynierem. Co tu dużo mówić - nie przelewa nam się, żyjemy skromnie. Przykro mi, gdy widzę koleżankę w nowej sukience albo gdy słyszę, że znajoma właśnie zmieniła meble w mieszkaniu. A my co? Przecież nam też się coś od życia należy, nie jesteśmy gorsi! Tylko że z nieba nic nam samo nie spadnie. Trzeba na wszystko zarobić. Na szczęście, zdrowie mi dopisuje, więc mogę pracować i zarabiać. 

Tak się złożyło, że kilka razy ostatnio słyszałam wśród znajomych, że szukają pomocy do sprzątania. Koleżanka potrzebowała kogoś, kto by pomógł jej rodzicom. Sąsiadka z kolei jest po operacji i nie może dźwigać. Od słowa do słowa, podjęłam się sprzątania w kilku domach. 

Mąż, gdy się o tym dowiedział, wpadł we wściekłość. Krzyczał, że to poniżające, żeby u znajomych sprzątać. Że nie mam ambicji i za grosz godności. I że ludzie z nas sobie zrobią pośmiewisko. Szczerze się zdziwiłam. Co w tym upokarzającego? Skoro i tak jestem sprzątaczką, to co za różnica, gdzie i u kogo będę sprzątać? A mąż na to, że to właśnie jest różnica, że koleżanki się jego żoną wysługiwać nie będą... I kazał mi natychmiast z tego sprzątania zrezygnować. Nie posłuchałam męża, bo się z nim nie zgadzam. No i mamy ciche dni. Czy powinnam go jednak posłuchać i zrezygnować ze sprzątania u znajomych?

Alina, 49 lat

Chwila dla Ciebie
Dowiedz się więcej na temat: sprzątaczka | sprzątanie | kobieta

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje