Stała się leniwa i...sprytna

​- Mamuś... Pomożesz mi napisać wypracowanie? Ręka boli dzisiaj... - moja 13-letnia córcia spojrzała na mnie błagalnie. - Ręka? Ta, która była złamana? - zaniepokoiłam się. - Oczywiście, że ci pomogę napisać. - To super! Tu masz wszystko w punktach, co trzeba zrobić - rzuciła i pobiegła do drzwi. - Ja tylko wpadnę na chwile do Aśki i zaraz przyjdę, paaa!

Od kiedy trzy miesiące temu moją Wiktorię potrącił samochód, bo spiesząc się przebiegała jezdnię w niedozwolonym miejscu,  nieustannie się o nią zamartwiam.

Reklama

- Dzięki Bogu nic jej się specjalnie nie stało - opowiadałam o tym wypadku siostrze, która przyjechała nas odwiedzić. - Potłukła się, złamała rękę i bardzo się przestraszyła, biedactwo. Dwa tygodnie nie chodziła do szkoły, koleżanki przychodziły z lekcjami, a ja pisałam wszystko za nią.

- Nadal ją w tym wyręczasz... - zauważyła siostra i spojrzała znacząco na rozłożone przede mną zeszyty.

- Właśnie! - podchwycił mąż. - Chyba przesadzasz z tą pomocą! Gips dawno jej zdjęli, z ręką wszystko w najlepszym porządku, a ty dalej piszesz jej usprawiedliwienia, jak nie chce iść do szkoły czy ćwiczyć na wf-ie. Ona jest już całkiem zdrowa! 

-Tak, ale szok pozostał - broniłam się. - Może Wika jeszcze nie doszła do siebie...

Było mi przykro, że mąż i siostra mnie krytykują, ale z drugiej strony... I ja zauważyłam, że córka nie chce z powrotem wdrożyć do szkolnego i domowego rytmu. Stała się leniwa, wykręca się od najlżejszych nawet obowiązków.

- To niesprawiedliwe ! Znowu ja muszę dziś zmywać, bo Wikę niby ręka boli. Ona kłamie! Bo jak ma iść do koleżanki, to jej nie boli! - krzyknęła z kuchni moja młodsza córka, Ania.

- Wcale nie kłamię, wstręciucho! - w tym momencie w  drzwiach stanęła Wiktoria i oburzona podbiegła do Ani. - W ogóle cię nie obeszło, że mnie samochód mało nie przejechał!

Awantura wisiała w powietrzu - Wika zamknęła się pokoju, Ania płakała, a ja i mąż patrzyliśmy na siebie bezradnie.

Naprawdę nie wiem, co robić? Może rzeczywiście za bardzo ulegam Wiktorii? Czy powinnam  przestać jej pomagać? A może jednak poczekać, aż sama zacznie być aktywna i przestanie ciągle oglądać się na innych... A jeśli nie, to jak sprawić, żeby była taka jak dawniej?

Lucyna Ignaczak z Warki


Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje