Stara i chora? Przecież to twoja babcia!

Dlaczego tak się zachowujesz? Babci jest przykro – spytałam Igę, moją 10-letnią córkę.

- Ona jest taka... inna niż wcześniej. Dziwnie mówi, rusza się. I brzydko pachnie - powiedziała prawie ze wstrętem.

Reklama

- Kiedy babcia zmieniała ci pieluchy, to też nie pachniały różami - zdenerwował się mój mąż, a Iga wybuchnęła płaczem.

- Iguś - tłumaczyłam. - Babcia jest stara i chora. Nie będzie już taka, jak wcześniej, ale kocha cię tak samo. Zanim poszła do szpitala, lubiłaś do niej chodzić. Ona czeka na ciebie i tęskni... I pamiętaj, wszyscy będziemy kiedyś starzy.

Widziałam, że córka poczuła się nieswojo, ale kiedy zaproponowałam, żeby następnego dnia odwiedziła ze mną babcię, wykręciła się.

Wcześniej wydawało mi się, że są ze sobą mocno związane. Jak była mała, to babcia się nią zajmowała. Potem często ją ze mną odwiedzała. Pchała się jej wtedy na kolana i mówiła, jak bardzo ją kocha. Ostatnia choroba to zmieniła. Babcia miała udar i choć na powrót zaczęła mówić, to nie odzyskała w pełni władzy w lewej ręce i nodze. Porusza się na wózku i codziennie trzeba jej zrobić  zakupy, obiad, pranie i pomóc w innych codziennych czynnościach.

Dlatego na zmianę z mężem i jego bratem odwiedzamy ją. Iga nie chce nam towarzyszyć, a kiedy zaciągnęłam ją niemal na siłę, nawet do babci nie podeszła. Kryła się po kątach i znacząco pociągała nosem.

Mamie męża było przykro, widziałam to, ale kilka dni później powiedziała do mnie:

- Nie zmuszaj dzieciaka, żeby mnie odwiedzała. Niech pamięta, jaka byłam wcześniej.

- Ależ co mama mówi - oburzyłam się.

- Naciskanie na nią nic nie da - pokręciła głową. - Mówię ci. Kiedyś zrozumie, ale teraz nic na siłę.

Iga ma szczęście, że jej babcia jest taka wyrozumiała. Ale ja uważam, że nie mogę tolerować jej lekceważącego, prawie wrogiego stosunku do niej. Zauważyłam też, że źle reaguje na wszystkich starszych ludzi. Komentuje, że się dziwnie poruszają i bełkoczą. 

- Nie wolno ci tak mówić, to są chorzy ludzie i masz ich traktować z szacunkiem! - upominam ją wtedy, ale mam świadomość, że na to, co myśli, nie mam wpływu. 

Nie rozumiem, skąd taka nagła zmiana u mojej córki. Zawsze uczyliśmy ją, że dla starszych trzeba być miłym i grzecznym. Dawaliśmy jej dobry przykład, jak mi się wydawało. I... ponieśliśmy klęskę. Nie wiem, co zrobiliśmy źle. I nie mam pomysłu, co zrobić teraz. Zmuszać ją do wizyt u babci, czy nie? I jak sprawić, żeby znów była dla niej miła?

Sylwia Nowacka z Radziejowa

Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje