Starszy syn wysługuje się młodzszym

​- Olek... - zagadnęłam 13-letniego syna. - Nie wiesz dlaczego Adaś ostatnio taki smutny chodzi? Pytałam go, ale nie chce nic powiedzieć.

- Nie zauważyłem - burknął. -  Poza tym  nie obchodzą mnie jego humory.

Reklama

- Nie mów tak, przecież to twój młodszy brat! - ofuknęłam go.

- No i co z tego? Nie będę 7-letniego smarkacza niańczył, wystarczy, że muszę z nim w jednym pokoju mieszkać - mruknął niechętnie Olek. - Poza tym spieszę się do szkoły - dodał i zniknął za drzwiami.

Między chłopcami wyraźnie coś było nie tak. Mimo różnicy wieku do tej pory dobrze się dogadywali. Olek czasem się opędzał od malucha, ale też często się z nim bawił. A mały był w brata wpatrzony jak w obrazek... Ale to się zmieniło. Od jakiegoś czasu Adaś schodzi z drogi Olkowi, nie zagaduje go.

Przyznam, że zaczęłam się niepokoić, bo Adaś, gdy go zapytałam, co się stało, tylko spuścił głowę i nie odpowiadał. Olek też nie był chętny do rozmowy.

Gdy więc młodszy syn wrócił ze szkoły, postanowiłam ostatecznie wyjaśnić sprawę.

- Adasiu, dlaczego unikasz Olka? Czy on ci dokucza? - pogłaskałam go po głowie.

Adaś najpierw milczał, potem jego buzia ułożyła się w podkówkę. Po chwili  dzieciak rozpłakał się na całego!

- Bo on mi każe wszystko robić za siebie! - chlipał. - Muszę śmiecie wynosić i zmywać i pokój zawsze ja sprzątam, a on nigdy!

- Jak to? - zdziwiłam się. - Przecież każdy z was ma swoje obowiązki domowe, wyraźnie je podzieliłam. Wynoszenie śmieci i zmywanie należy do Ola, a ty masz opiekować się psem. Porządkiem w pokoju macie zajmować się obaj.

- Ale wcale tak nie jest! - łkał dalej Adaś. - Olek powiedział, że jak nie będę robić tego, co mi każe to tak mnie zleje, że popamiętam!  I jeszcze mi powiedział, że jak pójdę się poskarżyć, to pożałuję i żebym się nie mazgaił, bo on jest starszy i mam się go słuchać. A ja nie chcę stale wynosić śmieci!

- No coś podobnego! - byłam oburzona. - Już ja sobie z Olem porozmawiam!

- Mamo, nie! - Adaś był naprawdę przestraszony. - On mnie zbije! Ja nie chcę!

- Nie tknie cię palcem! - rozzłościłam się.

Adaś przestał płakać, ale łzy jeszcze toczyły się po jego dziecięcej buzi i widziałam, że jednak się boi. Serce mi się kroiło. Przytuliłam synka, by go uspokoić, ale sama byłam zła i przygnębiona.

"Jak to się stało, że grzeczny do tej pory starszy syn nagle zaczął wysługiwać się młodszym bratem, a do tego straszyć go i mu grozić?! - myślałam gorączkowo. - Przecież tak nie można!"

Co robić? Nie mogę pozwolić, by Olek terroryzował Adasia, ale nie jestem w stanie non stop kontrolować obu chłopców i pilnować, by młodszy nie oberwał, a starszy robił sam to, co do niego należy. Jak przemówić do rozsądku Olkowi i utrzeć mu nieco nosa tak, by nie mścił się na bracie? I jak dodać odwagi młodszemu? 

Maria Talarek z Głogowa

Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje