Sylwester ze studentami? Za nic w świecie!

Mamo, mamo! Aniela zaproponowała mi wyjazd na Sylwestra w góry! Zgodzicie się, prawda? Będzie super! Ach, nie mogę się już doczekać! – moja 16-letnia córka, Monika, jak burza wpadła do domu.

- To miło z jej strony - odparłam ostrożnie.- Jedzie tam z rodzicami? Ile to będzie kosztowało? - spytałam od razu, bo nie przelewało się nam.

Reklama

- No właśnie, najlepsze jest to, że nic nie będzie kosztowało! - wykrzykiwała Monika. - Domek wynajmuje jej brat ze znajomymi, a my tylko jakieś jedzenie weźmiemy.

- Jej brat? Ten student? - zaniepokoiłam się.

- Aha!

- A rodzice?

- No coś ty, jacy rodzice? Kamil się nami zaopiekuje przecież. Rodzice Anieli nie mają nic przeciwko temu.

- Przykro mi, kochanie, ale nie podoba mi się ten pomysł. Co innego, gdybyście jechały z rodzicami Anieli, ale tam będą studenci, alkohol, może nawet narkotyki. Nikt nie wie, co się może zdarzyć w takiej sytuacji. Nie uważam, żeby to było dobre miejsce dla ciebie. Jesteś za młoda.

- Nie bądź drętwa, rodzice Anieli...

- Oni podejmują decyzje za swoje dziecko, a my za ciebie. Nie pojedziesz. 

- Spytam taty! - rzuciła.

- Spytaj - byłam pewna, że mąż stanie za mną murem i tak też się stało. 

- Monisiu, umów się z koleżankami tu, na miejscu - stwierdził. - Obiecuję, że zawiozę cię na miejsce i odbiorę o pierwszej w nocy. Na pewno będziecie się dobrze bawiły w swoim towarzystwie.

- Dlaczego tacy jesteście? Dlaczego traktujecie mnie jak przedszkolaka? Nienawidzę was! - nasza jedynaczka wybiegła z dużego pokoju z płaczem.

Mąż machnął ręką:

- Pobeczy i przestanie. A potem zobaczysz, że doceni moją propozycję.

Niestety, od rozmowy minęło kilka dni, a Monika najwyraźniej uważa, że zmienimy zdanie. Wciąż opowiada, jak będzie w górach fajnie, że nie może się doczekać podróży i wieczorów przy kominku w wynajętej chacie. Kamil obiecał dziewczynkom ugotować prawdziwy węgierski gulasz w kociołku. Chociaż za każdym razem mówię jej, że nigdzie nie pojedzie, udaje jakby tego nie słyszała. Gdy ja albo mąż znów tłumaczymy, że jest za młoda, że jeśli cokolwiek by się na tej imprezie stało, to będzie za daleko, żebyśmy mogli tam po nią pojechać, zakrywa sobie uszy i wychodzi.

Nie mam już pomysłów jak przemówić jej do rozsądku. Nie rozumiem też, jak ona może ignorować nasze zdanie. Chyba nie ma zamiaru po prostu wyjść z domu i wsiąść razem z tymi dzieciakami do pociągu? Obawiając się tego, zadzwoniłam do Anieli i powiedziałam, że Monika nie jedzie. Próbowała mnie namawiać do zmiany zdania, ale powiedziałam, że nie chcę na ten temat dyskutować. Aniela na pewno powiedziała mojej córce o tej rozmowie, a jednak nic się nie zmieniło.

Jak wytłumaczyć nastolatce tak, żeby dotarło? Przecież na pewno zrozumie, jeśli powiem to we właściwy sposób.

Anna B. z Radomia

Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje