Syn chce pracować

​Maciek, mój 16-letni syn, w każdej wolnej chwili uczył się grać na pożyczonej gitarze.

 Świetnie mu szło. Nie zdziwiłam się więc, gdy oświadczył, że chce mieć własny instrument.

Reklama

- A ile to kosztuje? - spytałam.

- No, upatrzyłem sobie taką jedną. Muszę mieć dwa i pół tysiąca - usłyszałam.

- Ale wszystko poszło na remont mieszkania!

- Zarobię - powiedział Maciek. - Już wszystko załatwiłem.

Okazało się, że właściciel pobliskiego warzywniaka zgodził się przyjąć go do pomocy. Syn miał chodzić tam na dwie godziny rano przed lekcjami, żeby pomóc rozpakować towar, a potem na dwie godziny przed zamknięciem.

-  Kiedy znajdziesz czas na lekcje? - zdenerwowałam się. - Padniesz, jak tylko wrócisz do domu. A w szkole będziesz odsypiał. - tłumaczyłam. - W wakacje, proszę bardzo. A teraz wybij sobie to  z głowy! Zresztą, nie musisz mieć takiej drogiej gitary.

- Co ty mówisz, mamo? Zaczynam od czerwca. Dam radę - zapewniał.

- Mowy nie ma - zakończyłam rozmowę.

- Jak chce, niech pracuje. Przyda mu się trochę dyscypliny - skwitował mąż, gdy opowiedziałam mu o wszystkim.

- Za ładne oczy matury nie dostanie. Niech lepiej przyłoży się do matematyki - nie dawałam za wygraną.

- Ja chcę pracować, a wy mi zabraniacie? Powariowaliście! - wrzasnął Maciek. - Przecież nie mam żadnych dwój ani zagrożeń.

A ja nie chcę się na to zgodzić. Powiedziałam o tym mamie.

- A co w tym złego, że chłopak chce pracować? - zdziwiła się. - Zarobi, nauczy się odpowiedzialności ...

- ...I  zawali szkołę - przerwałam jej.

- A niby  dlaczego?  - spytała.

- Bo jest jeszcze za młody, za głupi i za słaby, żeby to wszystko zgrać. Teraz z trudem wyciągam go z łóżka  - skwitowałam.

- Nie martw się. Siły to on ma więcej niż my dwie razem wzięte - powiedziała mama. - Dzieciak nie wyciąga ręki po pieniądze, uczy się, ma zainteresowania. Niech spróbuje. Ja na waszym miejscu bym się cieszyła, zamiast robić z tego problem.

Sama nie wiem, co o tym wszystkim myśleć. Szkoda mi Maćka, miał dobre chęci, ale chyba musi  mnie posłuchać. Jak mu to wytłumaczyć, że na wszystko przychodzi czas i nie należy chwytać sześciu srok za ogon?

Izabela P. z Płocka

Co robić w takiej sytuacji? Masz takie doświadczenia i chcesz się nimi podzielić z czytelnikami "Chwili dla Ciebie"? Skomentuj. Cały artykuł z waszymi komentarzami ukaże się w numerze 21 (w sprzedaży od 22 maja 2014 r.) i na stronie: www.kobieta.interia.pl/sprawy-rodzinne

 

 

 

 

Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje