Synek klnie, aż uszy więdną

​- W mojego Michałka chyba jakiś zły duch wstąpił! - zdenerwowana rozmawiałam ze swoją mamą. - Nie wyobrażasz sobie, jak się zaczął zachowywać!

- Haniu, spokojnie, opowiedz, co się stało - poprosiła.

Reklama

- Wracałam wczoraj z pracy, jak zwykle szłam przez park. Już z daleka widziałam grupkę chłopców, a wśród nich Michała - zaczęłam. - Byli bardzo głośni, a najbardziej mój syn. Z jego ust sypały się wyrazy na k.. i na ch.. i jeszcze gorsze... On zadowolony powtarzał je co drugie słowo, a inni rechotali... Myślałam, że zemdleję!

- Michaś klnie?! - mama zrobiła wielkie oczy. - Niemożliwe, to taki grzeczny chłopiec. Może coś ci się przesłyszało...

- Niestety, nie - westchnęłam. - On używa wulgarnego  słownictwa i jest z siebie bardzo zadowolony.

- Jak to? - zdziwiła się mama.

- Podeszłam do nich i nakrzyczałam na Michała - opowiadałam dalej. - I wiesz co on zrobił? Nic! Wzruszył ramionami i wpakował ręce do kieszeni! Cały czas patrzył na kolegów takim wzrokiem, jakby mówił "widzicie, nie boję się mamusi"...

- No tak, chciał się przed nimi popisać i pokazać, jaki z niego twardziel - mama pokiwała głowa.

- No może, ale ma tylko 11 lat! To jeszcze dziecko. Ja nie mogę przecież tego puścić mu płazem - powiedziałam zdenerwowana. - Rozmawiałam z nim w domu... Klarowałam, że to okropne, że nie wypada, że koledzy się teraz cieszą, ale za chwile uznają, że jest wulgarny i nie będą się z nim chcieli zadawać. I w ogóle skąd się to u niego wzięło? Przecież u nas w domu się nie klnie...

- A może on wpadł w jakieś złe towarzystwo? - zmartwiła się mama

- Nie sądzę. Znam tych chłopców , którzy z nim stali. To koledzy z klasy, w większości nasi sąsiedzi. Znam ich i rodziców. Normalne rodziny...

- No ale czy Michaś po tej rozmowie coś zrozumiał?

- Nie wiem... Obiecał, że przestanie, ale... dziś rano, gdy pakował tornister znów słyszałam, jak mruczał pod nosem przekleństwo, bo mu się jakaś książka nie zmieściła...

Jestem zaniepokojona. Mój mały, zawsze taki spokojny, nagle zaczął wyrażać się jak jakiś żul. Skąd mu się to wzięło? Dlaczego tak mu się to podoba? Jak mu wytłumaczyć, by tak nie postępował, by nie popisywał się przed kolegami, bo to droga donikąd.

Hanna Grodzicka z Chojnowa


Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje