Synu, skończ z tym!

- Mam problem z pani synem, Mariuszem - wychowawczyni wyglądała na naprawdę przejętą, a ja czułam jak na moje policzki wypływa rumieniec, bo już się domyślałam, o czym będzie mowa. - Może państwo nie wiedzą, ale... moim zdaniem Mariusz pije alkohol.

Popatrzyłam na nauczycielkę i nie wymyśliłam żadnej rozsądnej odpowiedzi.

Reklama

- Rozumiem, że jest pani zaskoczona, - kontynuowała - ale musiałam panią zawiadomić. Kiedyś wydawało mi się, że był na kacu. Potem myślałam, że może się pomyliłam. Jednak kilka dni temu stał po lekcjach przed szkołą z kolegami, a kiedy koło nich przechodziłam, poczułam piwo. Oczywiście jak się spytałam, czy pili, to zaprzeczyli. Nie złapałam go za rękę, ale proszę, żeby państwo zwrócili na syna uwagę.

Wyszłam ze spotkania w szkole zupełnie załamana. Niestety, aż za dobrze wiedziałam, że wychowawczyni ma rację.

Kłopoty z Mariuszem zaczęły się w tym roku szkolnym. Skończył siedemnaście lat. Zaczął maturalna klasę i usiadł w ławce z nowym kolegą.

- Wiesz mamo, ten Filip to równy gość - stwierdził Mariusz któregoś dnia. - Idziemy pomóc jego dziadkom grabić liście na działce.

 Do domu wrócił wieczorem.

- Nie będę jadł kolacji - powiedział - Jadłem kiełbaskę z ogniska. Idę spać.

Mariusz był wyraźnie podpity, ale nie chciałam robić afery, póki nie wytrzeźwieje. Zrobił ją mój mąż następnego dnia:

- Nie będziesz gówniarzu pił, dopóki nie będziesz pełnoletni! - krzyczał na Mariusza.

- Ale tato... tylko jedno piwo... dziadek nas poczęstował do kiełbasy... - bronił się syn niepewnie.

- Nie wierzę w to, że to dziadek dał wam alkohol! Kłamiesz!

Nie chcąc rozwoju awantury wypchnęłam syna do szkoły. Po południu mąż powiedział Mariuszowi, co ustaliliśmy:

- To ma mi być ostatni raz! Jeśli zrobisz to znowu, to popamiętasz!

Mój siedemnastolatek przepraszał i przysięgał, że nigdy więcej. Odetchnęłam z ulgą myśląc, że każdemu chłopcu zdarzają się takie wybryki. Ważne, że obiecał poprawę. Niestety miesiąc później Mariusz wrócił do domu z imprezy tak pijany, że usnął w łazience na podłodze. Mój mąż dostał furii. Obudził syna wylewając na niego miskę zimnej wody.

- Obcinam ci kieszonkowe - darł się mój mąż. - Po szkole, od razu do domu, jasne?!

- Taaa, OK... - mruknął bez przekonania mój syn.

Szybko okazało się, że ani myśli słuchać męża. Co kilka dni wraca po piwie albo kilku. Brak pieniędzy wcale mu nie przeszkadza, bo albo od kogoś pożycza, albo mu koledzy stawiają. Oczywiście po każdym takim powrocie jest zbyt "zmęczony", żeby się uczyć, więc stopnie ma coraz gorsze. Mąż stwierdził, że powinniśmy przenieść Mariusza do innej szkoły, bo to koledzy mają na niego zły wpływ. Ja mam wątpliwości czy to dobre rozwiązanie w klasie maturalnej? Jak inaczej przekonać syna, że powinien przestać pić i zająć się nauką? Że naraża swoje zdrowie i przyszłość...

Aldona  K. z Gryfina

Co robić w takiej sytuacji? Masz takie doświadczenia i chcesz  się nimi podzielić z czytelnikami "Chwili dla Ciebie"? Skomentuj. Cały artykuł z waszymi komentarzami ukaże się w numerze 3 (w sprzedaży od czwartku 17 stycznia br.) i na stronie: www.kobieta.interia.pl/sprawy-rodzinne


Chwila dla Ciebie
Dowiedz się więcej na temat: alkohol | rodzina | picie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje