Twój pokój jest jak kosz na śmieci

Nie mam już do ciebie siły! - nie wytrzymałam i wrzasnęłam na syna..

Mój 14-letni Damian patrzył na mnie, jakby nic nie rozumiał.

Reklama

- Otwórz okno! Posprzątaj! Nie czujesz, że twój pokój po prostu cuchnie? Co tu robią te brudne skarpetki? Dlaczego nie wrzuciłeś do prania swojego stroju na trening? Przecież to wszystko jest przepocone!

Damian, naburmuszony, zaniósł strój sportowy i skarpetki do łazienki. Potem wrócił, zamknął otwarte przeze mnie przed chwilą okno i powiedział:

- Muszę się uczyć.

Wychodząc, zabrałam dwa talerze z zaschniętym jedzeniem, które stały na podłodze przy biurku.

- Nie wiem, co robić - szukałam rady u teściowej. - Przecież to jest obrzydliwe, jak on może się dobrze czuć w takim smrodzie? Jak tak dalej pójdzie, zalęgną nam się w domu karaluchy. Chciałam być dobrą matką nastolatka, dać mu przestrzeń, jak to oni mówią "dać mu żyć". Ale na robienie z pokoju kosza na śmieci się nie zgodzę.

- Z chłopcami łatwo nie jest - przyznała teściowa. - Albo się nie myją albo nie zmieniają ubrań...

- Z tym u Damiana na szczęście nie ma problemu, tylko z pokojem...

- Na twoim miejscu po prostu bym w nim sprzątała i porządkowała po swojemu. Będzie się buntował, że nie ma prywatności? Powiedz, że będzie ją miał, jak będzie sprzątał. Coś za coś.  

Przyjaciółka dla odmiany uważa, że powinnam ograniczać się do usuwania zepsutego jedzenia ze względu na karaluchy, a jak do Damiana zaczną dziewczyny przychodzić, to pokój zacznie błyszczeć. To tylko kwestia czasu.

Sama nie wiem, która z nich ma rację? Nie podoba mi się sprzątanie nastolatkowi, bo mam wystarczająco dużo roboty i bez tego, ale śmierdzącego pokoju w naszym mieszkaniu też nie chcę.

Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje