Uczymy się na błędach, ale czy zawsze?

Przez trzy lata wszystko układało się dobrze. Potem zaczęły się problemy. Patryk faworyzował swoją córkę z pierwszego małżeństwa.

Kiedy poznałam Patryka, miałam już za sobą nieudany związek z mężczyzną, młodszym ode mnie, kompletnie niedojrzałym. Natomiast Patryk był jego zaprzeczeniem - starszy o siedem lat. Jego żona zginęła w wypadku. Został z sześcioletnią córką. Odpowiedzialny, opiekuńczy - przecież sam zajmował się dzieckiem! Polubiłam jego córkę, po roku pobrałam się z Patrykiem, zamieszkaliśmy razem. Po kolejnym roku urodziła się nam nasza córeczka.

Reklama

Przez trzy lata wszystko układało się dobrze. Potem zaczęły się problemy. Patryk faworyzował swoją córkę z pierwszego małżeństwa. Mówił, że ona potrzebuje więcej miłości, bo nie ma matki, którą przecież pamięta... Im dzieci były starsze, tym bardziej problem narastał. Doszła do tego zdrada, jakiej się dopuścił Patryk... Przed dwoma laty rozwiedliśmy się. Zostałam z córką.


Ale niedawno poznałam Pawła. Jest w moim wieku i... wychowuje samotnie syna. Dużo rozmawiamy, wydaje mi się, że tym razem to jest mężczyzna dla mnie. Zakochaliśmy się, snujemy wspólne plany. 


Ale moja koleżanka twierdzi, że chyba zwariowałam. Już raz byłam w takim związku i znów chcę wejść do tej samej rzeki. Mówi, że mężczyzna zawsze w takiej sytuacji będzie bardziej kochał to własne dziecko... Zastanawiam się, czy nie ma racji. Z drugiej strony, jak nie sprawdzę, to się nie dowiem.


Aneta, 42 lata


Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje