Uważa, że jest nieomylny. Trudno z takim żyć.

Władek, mój mąż, od lat sądzi, że wszystko wie najlepiej...

Ileż już razy wymyślał niestworzone rzeczy i opowiadał, że rozkręci interes życia. Raz była to hodowla ślimaków na eksport, potem zakład renowacji starych mebli w naszej piwnicy. Na szczęście przeważnie na pomysłach się kończyło. Nie chce słuchać żadnych uwag.Wydaje mu się, że jest nieomylny. Każde słowo krytyki i zdrowego rozsądku traktuje jak atak na siebie. Napusza się wtedy i nie odzywa potem przez wiele dni. Teraz znów ma "genialny" plan założenia małego warsztatu samochodowego.Umówił się już z moim bratem, że pożyczy od niego sporą sumę na jego uruchomienie. Nie zna się na tym, głównym mechanikiem ma być jego bliski kolega. Rwę włosy z głowy, bo to kolejna fanaberia. Ale tym razem źle się skończy. Chcę namówić brata, by szybko wycofał się z pożyczki. Póki nie jest za późno. Czy mam rację?

Reklama


Zofia (56 l.)

Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje