Używki lub hazard – sposób na pokonanie stresu?

Może pół roku temu dowiedziałam się, że Beata wydaje pieniądze na gry hazardowe.

Beata, moja koleżanka, przez całe życie była bardzo zżyta ze swoją matką. Nawet gdy wyszła za mąż i miała dzieci ten związek dominował. Było to przyczyną częstych kłótni małżeńskich, bo jej mąż nie chciał się pogodzić z taką sytuacją. Matka zmarła przed dwoma laty. Beata załamała się. Dzieci ma dorosłe, mąż dostał pracę w innym mieście.

Reklama

Może pół roku temu dowiedziałam się, że Beata wydaje pieniądze na gry hazardowe. Już wcześniej znikała na kilka dni. Mówiła, że jeździła do znajomych lub do rodziny. Ale przecież widziałam, że źle wygląda, jest niewyspana. No i popija. Poprosiła mnie o pożyczkę. Akurat dostałam premię, więc jej pożyczyłam. Zwlekała ze zwrotem, w końcu przyznała, że jeździ do sąsiedniego miasta na ruletkę. Przeraziłam się, próbowałam z nią rozmawiać. Mówiła, że wszystko ma pod kontrolą... Ale to się pogłębiało. Sprzedała swój samochód. Przypadkiem dowiedziałam się, jak pod pretekstem remontu mieszkania pożyczyła większą kwotę pieniędzy od syna, który pracuje za granicą. Oczywiście remontu nie było, wszystko przepuściła. W zeszłym tygodniu przyjechała do mnie znów po pieniądze. Jak mówiła, jest w sytuacji bez wyjścia. Musi oddać natychmiast dług jakimś żulom, którzy jej grożą...

Nie wiem, co zrobić. Jak jej pożyczę, pewnie nie odda, a i tak na tym się nie skończy. Ani jej mąż, ani syn nie domyślają się, co się dzieje. Jak im powiem, wywołam konflikt w rodzinie...


Kasia, 52 lata



Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje