Wagary u... babci

Od jakiegoś czasu Antek często mnie odwiedzał po szkole. Czasem był dłużej, czasem tylko chwilę, ale dla mnie to zawsze ogromna radość widzieć jedynego wnuczka.

- Cześć, babciu! - mój 13-letni wnuk jak zwykle rzucił teczkę w przedpokoju. - Mogę u ciebie posiedzieć?

Reklama

- Oczywiście Antosiu - ucieszyłam się. - Co tam w szkole? - spytałam.

- Dobrze - mruknął i wyciągnął z kieszeni komórkę. Od tego momentu świat przestał dla niego istnieć... Ale nie miałam mu tego za złe. Przeciwnie, byłam zadowolona, bo od jakiegoś czasu Antek często mnie odwiedzał po szkole. Czasem był dłużej, czasem tylko chwilę, ale dla mnie to zawsze ogromna radość widzieć jedynego wnuczka.

- Pani to ma szczęście, takie dobre z niego dziecko - kiwała głową sąsiadka, a ja puchłam z dumy. - Moje wnuki to raz na miesiąc wpadają, albo i to nie, chociaż mają blisko...

Kilka dni temu córka zaprosiła mnie na obiad. Wzięłam ze sobą ciasto własnej roboty i...czapkę, którą Antoś poprzedniego dnia u mnie zostawił.

- O, wczoraj jej szukał - ucieszyła się córka. - Ale.. skąd ją masz?

- Jak to, skąd? Przecież Antek codziennie jest u mnie po szkole - zdziwiłam się.

- Antek? U ciebie? Ależ on wraca zawsze punktualnie po lekcjach do domu! Znam jego rozkład zajęć.

Wkrótce wszystko się wyjaśniło, niestety... Okazało się, że mój ukochany wnuk... wagaruje! Ucieka z dwóch ostatnich lekcji, pędzi do mnie, żeby przeczekać, a potem idzie jakby nigdy nic do domu!

Gdy córka mi to powiedziała, miała dziwną minę. A ja jeszcze bardziej. Po obiedzie szybko się pożegnałam, bo przy stole panowała grobowa atmosfera.

- Ona mnie chyba posądza, że o tym wiedziałam! - skarżyłam się sąsiadce. - Ale to nieprawda! Nic nie wiedziałam, mały kłamczuch mnie oszukiwał, a ja, głupa myślałam, że przychodzi, by mnie odwiedzić.

- Niech się pani nie martwi, młodzi tacy już są... - pocieszała mnie,

Jest mi bardzo przykro i źle. Nikt nie lubi być okłamywany... W dodatku nie wiem, jak postąpić. Mam udawać, że nic się nie stało? A może nie wpuszczać go do domu, zanim nie przeprosi (jeszcze tego nie zrobił...). I co mu powiedzieć, by zrozumiał, że źle postąpił i że nie można oszukiwać ludzi?

Łucja Malinowska z Rudy Śląskiej

Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje