Wreszcie mam wnuki, ale...

Pół roku temu mój jedyny syn, Igor po nieudanym i bezdzietnym małżeństwie ożenił się powtórnie.

Martyna była rozwódką z dwojgiem dzieci - Igą i Danielem.

Reklama

- Nie wiem, czy Igor dobrze zrobił - komentowała moja siostra Ania. - Cudze dzieci będzie wychowywał...

- A ja się cieszę, że mam wnuki i to od razu dwójkę! Wydają się grzeczne - nie zgadzałam się z nią.

Zaczęłam zabierać je do siebie, czasem także na noc, kupowałam słodycze i drobiazgi. Szybko okazało się, że nie jest tak różowo, jak mi się początkowo zdawało.

- Ty jesteś już naszą trzecią babcią - oznajmiła mi ostatnio 7-letnia Iga, wpychając do buzi drugi cukierek.

- Tamte dwie są fajne - uzupełnił 10-letni Daniel.

- A ja nie? - uśmiechnęłam się niepewnie.

Odpowiedzi nie było. Moje przyszywane wnuki odwróciły się jak na komendę i wyszły z kuchni.

- Może pójdziemy na spacer, taka ładna pogoda, a na placu zabaw jest mnóstwo dzieci - podreptałam za nimi do pokoju.

- Daj nam spokój - mruknął Daniel. - Chcemy oglądać telewizję, mama zawsze nam pozwala - powiedział, nie odrywając oczu od ekranu.

- Nie przeszkadzaj, bo nic nie słychać - dodała Iga.

- Niegrzecznie tak mówić - upomniałam ją, ale mała tylko wzruszyła ramionami.

- To może chcecie po kawałku szarlotki? - spytałam.

- Daj - Daniel kiwnął głową.

- Mówi się poproszę - powiedziałam trochę zirytowana.

- Ojej, ale jesteś nudna - prychnął chłopiec. - A babcia Zosia i tak robi lepszą szarlotkę i nie trzeba mówić tego głupiego "poproszę".

- Ja chcę do domu! Zadzwonię zaraz do mamy, żeby nas zabrała - skrzywiła się Iga.

Zrobiło mi się przykro. Dlaczego one są takie okropne?

- Robię wszystko, by mnie polubiły, staram się - rozmawiałam z siostrą. - Ale przy rodzicach udają aniołki, a jak jesteśmy sami, zachowują się jak małe diabełki...

-  Ależ Halinko, ty jesteś dla nich za dobra. To po prostu rozwydrzone dzieciaki, przecież widziałam, jak cię traktują - oburzyła się Ania. - Chyba nikt ich nie wychowywał do tej pory. Powinnaś powiedzieć Igorowi i jego żonie, jak naprawdę się zachowują, gdy są same u ciebie. Wtedy przestaną.

Nie jestem tego pewna. Przeciwnie, boję się, że wtedy dopiero mnie znienawidzą. Jak będą się na mnie skarżyć, synowa w ogóle nie pozwoli im na wizyty u mnie. Tego bym nie chciała. Tak bardzo się cieszyłam, że nieoczekiwanie zostałam babcią! Koleżanki i sąsiadki zawsze mówiły, jakie to wspaniałe uczucie. Zazdrościłam im. A teraz...

Nie wiem, co robię źle, ale ciągle mam nadzieję, że uda mi się przekonać do siebie wnuki. Jak powinnam z nimi postępować, jak je ustawić, by wszyscy byli zadowoleni?


Halina Smoleń z Żagania


Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje