Wśród bliskich czuję się obco

Dwa lata temu wyjechałam do Londynu. Trafiła mi się tam dobra praca - opieka nad dziećmi.

Podjęliśmy bowiem z mężem decyzję, że zanim sami pomyślimy o powiększeniu rodziny, musimy zarobić na własne mieszkanie. Od ślubu mieszkaliśmy w domu u moich rodziców. Bałam się, jak to mi będzie samej, na obczyźnie, z dala od bliskich. Zresztą rodzice i mąż też się tym zamartwiali. Ale nie miałam wyjścia. 

Reklama

Na szczęście, w Londynie od razu wpadłam w wir obowiązków. Opiekowałam się dwójką maluchów. Pokochałam je jak własne. Tak naprawdę, zżyłam się też bardzo z ich rodzicami. Okazali się miłymi, życzliwymi ludźmi. Może dlatego łatwiej mi było znieść rozłąkę z rodziną? 

Oczywiście raz na jakiś czas jeździłam do domu, do Polski, ale... Po jakimś czasie zauważyłam, że te wyjazdy nie są mi potrzebne. I że to bardziej mężowi i rodzicom na nich zależało, a nie mnie! Może to dziwne, ale wśród bliskich, gdy przyjeżdżałam na tych parę dni, czułam się coraz bardziej obco. Tęskniłam za Londynem, za rodziną, u której pracowałam.

Teraz od dwóch miesięcy jestem już w Polsce. Ale dziwnie się tu czuję. Jak nie u siebie. Aż mi z tym głupio, ale chyba odzwyczaiłam się od moich bliskich. Sama nie wiem, co mam o tym myśleć. Nie jestem przecież osobą pozbawioną uczuć, wręcz przeciwnie. Ale przez te dwa lata bliżsi stali mi się ci obcy ludzie tam, daleko od domu. 

Może po prostu nigdy nie czułam prawdziwej więzi z rodzicami, a męża nie kochałam? I potrzebowałam rozłąki z nimi, by to sobie uświadomić?  Właściwie myślę tylko o jednym - by znowu wyjechać do Londynu. Czekają tam na mnie. To byłaby dla mnie próba, czy tam faktycznie jest moje miejsce na ziemi?
Patrycja, 28 lat




Chwila dla Ciebie
Dowiedz się więcej na temat: wyjazd | Londyn | dziecko | rodzina

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje