Wyzywa, bo wszyscy tak robią?

Moja 14-letnia Marcelinka dużo czasu spędza przed komputerem. No, cóż, takie czasy...Ciągle tylko te fejsy, fora, czaty...

- Ona już chyba normalnie nie rozmawia ze swoimi koleżankami - zastanawiałam się głośno. -  I co ona tam ciągle pisze?

Reklama

- Pewnie jakieś głupoty o chłopakach - wzruszył ramionami mąż.

Nie ma co ukrywać, byłam ciekawa. Dlatego kilka dni temu, gdy zobaczyłam, że się nie wylogowała z Facebooka, usiadłam przy jej komputerze.

Nie spodziewałam się jednak tego, na co się natknęłam. Marcelinka chwaliła się koleżance, że kogoś "zhejtowała" na fejsie. ,,Co to znaczy?"" - pomyślałam i poszukałam wyjaśnienia w sieci.

Włos zjeżył mi się na głowie, bo wyszło na to, że moja córka pałała nienawiścią do jakiejś dziewczyny i ją straszliwie zwyzywała. Na dodatek była z siebie dumna, że osobę tę  obrzuciła pogardliwymi wyzwiskami.

- Całe życie uczyłam ją szacunku dla innych, tolerancji - płakałam w słuchawkę mojemu bratu. - I co? To wszystko spłynęło po niej jak woda po kaczce! Dlaczego? Nie mogę w to uwierzyć i nie potrafię się z tym pogodzić!

- I słusznie - stwierdził Andrzej. - Taki hejting w sieci prowadzi do agresji słownej i przemocy fizycznej w realnym świecie. Na pewno słyszałaś o tych nastolatkach, które zabiły koleżankę, bo chciała należeć do ich paczki, a one nią pogardzały? 

- Matko jedyna, o czym ty mówisz?

- O tym, że pogarda i nienawiść są niebezpieczne. I że musisz Linkę przed tym ratować, bo nie wiadomo, do czego może dojść...

Miałam jeszcze czas, żeby się uspokoić, zanim Marcelina wróciła do domu.

- Nie wyłączyłaś komputera, zauważyłam przypadkiem, co pisałaś do koleżanki i nie rozumiem tych wyzwisk...

Spodziewałam się wybuchu, że nie miałam prawa czytać itd., ale Linka popatrzyła na mnie zupełnie spokojnie.

- No co? Wszyscy teraz hejtują - wzruszyła ramionami. - Nie wiem, w czym problem? Zresztą, jak kogoś obsmaruję, od razu mi lepiej! - zaśmiała się. - I nikt mi nic nie zrobi, bo skąd będzie wiedział, że to ja?

- Marcelinko - załamałam ręce - ale w ten sposób można komuś zrobić krzywdę! Nie pamiętasz o tych dzieciakach, które popełniały samobójstwa, bo rówieśnicy je gnębili? Wrzucili do sieci jakieś wstrętne fotki?

- Nikt normalny takimi rzeczami się nie przejmuje - wzruszyła tylko ramionami.

- A gdyby na ciebie ktoś wylał takie wiadro pomyj?

- Odpłaciłabym mu tak, że w pięty by mu poszło - syknęła, a mi ręce mi opadły.

Od tamtego momentu nie rozmawiałam z córką o tym, co zaszło. Wciąż zbieram siły i staram się wymyślić, jak jej przetłumaczyć to wszystko, co odrzuciła poprzednio.

Jak mogłam nie zauważyć, że moja córeczka tak się zmieniła? Kiedyś była taka pełna współczucia. Gdzie podziało się to wszystko, co jej wpajałam? I jak ją sprowadzić na dobrą drogę? Sprawić, żeby zrozumiała swój błąd...

Elżbieta W. z Nowego Sącza

Co robić w takiej sytuacji? Masz takie doświadczenia i chcesz się nimi podzielić z czytelnikami "Chwili dla Ciebie"? Skomentuj. Cały artykuł z waszymi komentarzami ukaże się w numerze 33 (w sprzedaży od 14 sierpnia 2014 r.) i na stronie: kobieta.interia.pl/sprawy-rodzinne

Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje