Za dużo tych filmów, synku

Adrian dostał tablet pod choinkę od swojego chrzestnego, brata męża. To było spełnienie marzeń małego. Niestety prezent, nieuzgodniony z nami, stał się w domu kością niezgody.

Dosyć tego oglądania! - usłyszałam podniesiony głos męża z pokoju naszego 6-letniego Adriana. - Porysuj, weź książkę, pobaw się klockami.

Reklama

- Nie chcę - odparł synek.

Mąż wyszedł z tabletem w ręku. - To był durny pomysł - potrząsnął sprzętem.

Adrian dostał tablet pod choinkę od swojego chrzestnego, brata męża. To było spełnienie marzeń małego. Niestety prezent, nieuzgodniony z nami, stał się w domu kością niezgody.

Synek wyskoczył z pokoju za tatą i złapał go za koszulę:

- Tato, oddaj tablet, proszę!

- Nie. Chodź, pogramy w jakąś grę, może w żółwie.

- Nie chcę! Żółwie są głupie! Chcę tablet!

- Nie dostaniesz. Za dużo przy nim siedzisz. 

- Jesteście okropni! - wrzasnął mały. Usiadł w przedpokoju, szlochając i kopiąc co i raz w ścianę. Popatrzyłam na męża. Wzruszył ramionami:

- Pohisteryzuje i przestanie. Nie może być tak dalej!

Z bólem serca musiałam mu przyznać rację...

Kłopoty z Adriankiem zaczęły się kilka miesięcy temu. A raczej my je wtedy dostrzegliśmy. Zapewne kiedy był młodszy, popełniliśmy pewien błąd.

Nie stać nas było na opiekunkę, więc kiedy sprzątałam albo gotowałam, włączałam synkowi program dla dzieci. Miałam pewność, że nie będzie marudził ani przeszkadzał. Najlepiej jadł podczas oglądania telewizji i spokojnie zasypiał po obejrzeniu odcinka ulubionej bajki. Byliśmy zadowoleni, że jest coś, co Adriana uspokaja, co pozwala nam zająć się swoimi sprawami. Jednak kiedy poszedł do zerówki, okazało się, że literki i cyfry zupełnie go nie interesują. Po powrocie do domu gapił się tylko w telewizor. 

Każda próba pozbawienia synka ulubionej rozrywki albo jej ograniczenie, kończyła się kłótnią. Tupał, płakał. Nie sposób było go uspokoić. Ustępowaliśmy wcześniej lub... później.

A potem pod choinkę dostał ten tablet. I on pogorszył tylko sprawę. Teraz Adrian mógł oglądać filmy nie tylko w telewizji, ale kiedy chciał. Nawet...w łóżku zamiast spać. 

- Powinniśmy mu dawać tablet na przykład na godzinę lub dwie dziennie - stwierdził mąż. Zgodziłam się z nim, ale praktyka niestety była o wiele trudniejsza niż teoria. Adrian stał się jeszcze bardziej nieznośny.
Nie sposób było zainteresować go czymkolwiek innym. Mąż jest zwolennikiem pozbycia się
z domu i telewizora, i tabletu. 

- Po jakimś czasie samo mu przejdzie! - mówi.

Ale ja się boję, że to może być dla synka zbyt duży szok. Wolałabym to zrobić jakoś łagodniej. Tylko jak?  

Grażyna Wilk z Jasła


Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje