Zamiast do mnie, biegnie na randkę

​Mariuszku - zadzwoniłam do mojego piętnastoletniego wnuka, bo nie mogłam się doczekać na jego wizytę. - Kiedy przyjdziesz? Pamiętasz o mojej liście zakupów?

- Tak, babciu, pamiętam - spłoszył się wyraźnie.

Reklama

- To kiedy je zrobisz? Bo mi się już proszek do prania kończy, a wiesz, że to dla mnie za ciężkie...

- Wpadnę, wpadnę, może w poniedziałek?

- No dobrze. A w czwartek nie mogłeś? Miałeś przyjść.

- Nie mogłem, babciu - przytaknął skwapliwie. - Tylko... nie mów nic rodzicom, co? Bo miałem do ciebie iść, ale spotkałem Irminę i tak jakoś wyszło...

- Dobrze - westchnęłam, bo co miałam zrobić.

Mariusz obiecał, że przyjdzie w poniedziałek i mam nadzieje, że dotrzyma słowa. Bo ostatnio nie jest z tym jego przychodzeniem najlepiej. Kiedy pięć miesięcy temu wróciłam do domu ze szpitala, syn i synowa ustalili, że raz w miesiącu będą ze mną jeździć po duże zakupy, a raz w tygodniu wnuczek będzie podrzucał mi rzeczy, które nie mogą czekać. Pomoże mi też przy wieszaniu prania, odkurzy. Na początku rzeczywiście tak było, ale kilka tygodni temu poznał Irminę, dziewczynę z równoległej klasy i... jak to bywa, świat przestał dla niego istnieć.

- Ja doskonale rozumiem, że jest zakochany - rozmawiałam ze swoją koleżanką, która wpadła do mnie na kawę. - Ale nie wiem, co mam robić w tej sytuacji. Mariusz nie chce się przyznać rodzicom, że się z kimś spotyka, mówi im, że idzie do mnie, a biegnie na randkę. Właściwie nie rozumiem dlaczego, bo nie wiem nic o tym, żeby jego rodzice mu zabraniali spotkań z dziewczynami...

- Oj, Bogusiu - zaśmiała się Lodzia. - To nastolatek, i to trochę wstydliwy. Mój syn też długo nie chciał przedstawić mi dziewczyny. Coś sobie ubzdurał, że mi się nie spodoba. Pewnie z Mariuszem jest tak samo. Pogadaj z nim i zaznacz, że chętnie ją poznacie, i ty, i jego rodzice. Zresztą, prędzej czy później wszyscy się dowiedzą o tej znajomości i o tym, że do ciebie nie przychodzi.

No cóż, boję się, że kiedy zacznę na niego naciskać, że musi im wszystko powiedzieć, to sama już nic od niego nie usłyszę. Nie chcę jednak być zmuszona do kłamstwa. A może powinnam poprosić go, żeby przychodził z nią? Wtedy może nie będę czekać długo na kolejną wizytę. Przy okazji poznam tę wybrankę i łatwiej mi będzie podjąć decyzję, co dalej.

Bogusława Kwiecień z Mielca

Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje