Zapomniana pasja

Gdy przyjaciółka założyła rodzinę, wszystko rozpłynęło się jak mgła. Widywałam ją tylko z wózkiem na spacerze. Nie wychodziła do miasta, żadnych imprez ani zwykłych spotkań. Była zahukana przez męża.

Zawsze byłam energiczną kobietą. Moja koleżanka Ola - przeciwnie. Cichutka, uległa. Kochała zwierzęta: psy, koty, wiewiórki, ptaszki... To była jej pasja, gdy chodziłyśmy do szkoły. Opiekowała się nimi, wiedziała o nich wszystko.

Reklama

Gdy założyła rodzinę, wszystko rozpłynęło się jak mgła. Widywałam ją tylko z wózkiem na spacerze. Nie wychodziła do miasta, żadnych imprez ani zwykłych spotkań. Była zahukana przez męża. Czasem się żaliła, że ma już dość, ale dalej była takim pokornym cielęciem...

W naszym mieście tworzą schronisko dla zwierząt i poszukują wolontariuszy. Powiedziałam jej o tym. Najpierw zaświeciły się jej oczy do tego pomysłu, ale zaraz przygasła: wiesz, mam dom na głowie. Że po tylu latach pewnie sobie nie poradzi ze zwierzętami... Nie mogę patrzeć na jej życiową bierność. Czy ją zachęcić? Czy zostawić w spokoju?

Ilona, 45 lat




Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje