Złamałam zasadę

​Od jakiegoś czasu mąż zaczął bardziej dbać o siebie, już nie chodził do pracy w bluzach i swetrach - codziennie zakładał koszulę i marynarkę.

Na początku byłam z tego zadowolona. Zawsze marzyłam o tym, żeby tak się ubierał, ale jakoś nigdy nie potrafiłam go do tego przekonać. Kilka tygodni temu Henryk zaczął później wracać do domu. Twierdził, że ma w firmie nawał pracy. Wcześniej zdarzało mu się to od czasu do czasu. Teraz prawie codziennie!

Reklama

Zaczęłam podejrzewać, że mąż kogoś ma. Zadzwoniłam więc wieczorem do firmy, a tam cisza. Nikt nie odbierał. Wykręciłam numer komórki Henryka - odebrał i twierdził, że jest w biurze. Nie zdradziłam si, że go podejrzewam.

Przedwczoraj Henryk zostawił komórkę w pokoju i wyszedł do łazienki. W tym czasie zaczęły przychodzić SMS-y. Jeden za drugim! Nie wytrzymałam i przeczytałam jeden z nich: "Dlaczego się nie odzywasz? Całuję Monika". Dosłownie mnie zamurowało. Szybko odłożyłam telefon na miejsce, żeby mąż się nie zorientował.

Nie mogę już na niego patrzeć! Chciałabym mu wygarnąć prosto w oczy i powiedzieć, co o nim sądzę. 

W rodzinie Henryka panują takie zwyczaje, że nikt nikomu nie czyta listów, nie grzebie w komputerze czy korespondencji. Ja złamałam tę zasadę. To mnie strasznie gryzie! Z drugiej strony muszę się rozmówić z mężem, ale robiąc to, przyznam się do naruszenia jego prywatności. A może udawać, że nic się nadzieje i czekać, aż mąż znudzi się tą Moniką?

Janka 47 l.

Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje