Zrozum, on ciebie nie chce

Wracałam z pracy i już na klatce schodowej usłyszałam kłótnię dochodzącą z mojego mieszkania.

- Kłamiesz! Głupi jesteś!- krzyczała moja 14-letnia córka, Ania.

Reklama

- Sama jesteś głupia, a Patryk ma cię w nosie! - wrzeszczał jej 13-letni brat, Kuba.

Otworzyłam drzwi i stanęłam  między swoimi rozjuszonymi dziećmi.

- Co się tu dzieje? Dlaczego się kłócicie?

- Anka podrywa chłopaka z klasy, a on jej nie chce. Robi z siebie idiotkę - wypalił Kuba.

- Nie twoja sprawa! - córka ze łzami w oczach pobiegła do swego pokoju.

Uprzedzając moje pytania, Kuba zaczął mi wyjaśniać.

- Ona się zakochała w Patryku, łazi za nim na przerwach, szczerzy się do niego i nawet go do kina zaprosiła, ale się wykręcił. Wiem to, bo chodzę z nim na treningi - opowiadał dalej Kuba. - Patryk woli piłkę nożną od jakiejś tam dziewczyny, normalne. A Anka wczoraj nawet i na trening za nim poszła. Siedziała na ławce i cały czas się na niego gapiła... Ubaw mieliśmy, ale Patryk to był zły, bo sobie z niego żartowaliśmy.

- Nasza Ania komuś się narzuca? - nie wierzyłam. - Niemożliwe.

- No to ją zapytaj - burknął syn.

Weszłam do pokoju córki. Siedziała przy biurku i rysowała na kartce: czerwone serduszka, kwiatki, wykrzykniki, a na środku wielkimi literami: PATRYK.

- Aniu, czy to prawda, że...

- Tak! - przyznała od razu. - On mi się podoba i nie będę czekać, aż sam na mnie zwróci uwagę. Jest nieśmiały. Niedługo będzie ze mną chodzić, to kwestia czasu - powiedziała z przekonaniem.

- Aniu, chłopcy w tym wieku wolą swoje towarzystwo, sport, rywalizację... - próbowałam tłumaczyć.

Anka spojrzała na mnie z politowaniem.

- Może tak było, jak byłaś młoda - skomentowała niegrzecznie.

Zrobiło mi się przykro. "Chyba nie jestem aż taka stara" - pomyślałam.

Przekonywałam ją, żeby się nie ośmieszała, żeby dała sobie spokój i zapomniała o chłopaku, który jej nie chce. Że wkrótce spotka kogoś, kto jej się spodoba i komu ona będzie się podobała. Nic nie pomogło. Upierała się przy swoim: chce Patryka i koniec.

Postanowiłam zadzwonić do jej wychowawczyni, rozsądnej, starszej kobiety.

- Tak, to wszystko prawda - powiedziała ze smutkiem. - Ania nie zraża się tym, że kolega ją ignoruje i na siłę chce go sobą zainteresować. Już z nią próbowałam delikatnie rozmawiać, ale bez skutku... - przyznała.

Jestem naprawdę zmartwiona. Czy rzeczywiście czasy się aż tak zmieniły, że teraz to dziewczyny uganiają się za chłopakami? Nie wierzę! Gdzie jej ambicja? I dokąd ją to zaprowadzi?

Renata Matusik z Buska-Zdroju

Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje