5 lat temu podpalił ją chłopak. Dziś pokazuje swoje blizny

„Najodważniejsza dziewczyna w Chinach” – tak w Państwie Środka mówi się o Zhou Yan. Dziewczyna, która pięć lat temu została oszpecona przez kolegę z klasy, dzisiaj odważyła się pokazać całemu światu, jak wygląda jej ciało.

Miała 17 lat, kiedy Tao Rukun, chłopak z którym chodziła do klasy, zaprosił ją na randkę. Odmówiła. Powiedziała, że jest arogancki i nie ma ochoty się z nim spotykać. Wkurzył się, bo dziewczyny rzadko mu odmawiały, w szkole uchodził za niezłą partię, jego rodzice mieli pieniądze.

Reklama

Zaczął ją prześladować. Straszył, że jeszcze pożałuje, że dała mu kosza. Rodzice, żeby chronić Zhou, przenieśli ją do innej szkoły, ale on pewnego dnia odwiedził ją w domu. Zapytał, czy może porozmawiać z nią na osobności. Zaprosiła go do swojego pokoju, a on oblał ją benzyną i podpalił. Potem stał i patrzył jak płonie.

Ogień zniszczył 30 proc skóry Zhou, zwłaszcza w okolicach twarzy, szyi i dekoltu. Lekarze określili jej obrażenia jako poparzenia trzeciego stopnia.

Rodzice Tao chcieli się dogadać. W końcu to szanowana rodzina. Zaproponowali, że będą płacić za leczenie Zhou. Rodzicom i dziewczynie taki układ może nie odpowiadał, ale był jedynym możliwym - oni nie mieli pieniędzy, żeby pokryć koszty leczenia dziewczyny.

- Nie było nas stać nawet na to, żeby odmalować jej pokój, zniszczony w trakcie tego ataku, a co dopiero mówić o leczeniu Zhou - mówiła jej matka w jednym z wywiadów.

I rodzice Tao płacili tak długo, jak długo Zhou mówiła, że to był wypadek. Kiedy odmówiła podpisania oficjalnego oświadczenia, w którym uznaje podpalenie za zdarzenie losowe, pieniądze przestały płynąć.

Ojciec Zhou wpadł na pomysł, żeby jak wielu innych rodziców chorych dzieci, zacząć zbierać pieniądze w internecie. Wrzucił do sieci zdjęcie Zhou przed i po poparzeniu. Kolaż szybko stał się viralem, a internauci zaczęli nie tylko wpłacać pieniądze na konto, ale również naciskać na lokalne władze, żeby sfinansowały leczenie dziewczyny.

Po tym, jak sprawa zyskała rozgłos, rodzice Tao znów zaczęli płacić rachunki ze szpitala, a sam podpalacz trafił do sądu. Po procesie w pierwszej instancji Zhou otrzymała 1,72 mln jenów (czyli ok. 900 tys. złotych), jednak odwołała się od tej decyzji i w efekcie sąd przyznał jej 4,67 mln jenów (niemal 2,5 mln zł), które mają stanowić pokrycie kosztów leczenia oraz odszkodowanie za straty emocjonalne.

Tao został skazany na 12 lat. Kary śmierci uniknął tylko dlatego, że w chwili popełnienia przestępstwa nie był pełnoletni.

Jak nietrudno się domyślić, pooparzeniowe blizny, to nie jedyny trwały ślad po ataku. Zhou do dzisiaj walczy z depresją.

- Kiedy obudziła się po wypadku, dostała ataku histerii - cytuje jej matkę "Daily Mail". - Odmawiała jedzenia, całymi dniami płakała i leżała nieruchomo. Nigdy nie zapomnę wyglądu jej twarzy, gdy usłyszała, że musi już wrócić do domu, do swojego pokoju, w którym to wszystko się wydarzyło.

Sama Zhou mówi, że w odzyskaniu równowagi psychicznej bardzo pomógł jej prezent, który otrzymała od anonimowego darczyńcy. Po tym, jak jej ojciec opublikował w internecie zdjęcia z prośbą o wsparcie, do Zhou oprócz pieniędzy zaczęły płynąć również prezenty. Jednym z nich był guquin - tradycyjny chiński instrument. Po wypadku dłonie Zhou są zbyt zniszczone, by zagrać jakąkolwiek piosenkę. Jednak ćwiczy i mówi, że to pomaga jej oderwać myśli. Snuje też plany na przyszłość.

 - Chciałabym znów wrócić do szkoły i zdać zaległe egzaminy. To powinno mi pomóc zapomnieć o wszystkich operacjach plastycznych, które jeszcze muszę przejść. Chcę, żeby moje życie wróciło na swoje tory. Mam nadzieję, że jeszcze gdzieś, w przyszłości, są mi pisane dobre rzeczy.

Zhou mimo depresji nigdy nie ukrywała twarzy, w tabloidach ukazywały się jej zdjęcia ze szpitala i sali sądowej. Jednak ostatnio zgodziła się wziąć udział w profesjonalnej sesji zdjęciowej. Zdjęcia pokazała na swoim profilu na stronie Sina Weibo (popularny w Chinach serwis, podobny do Twittera) oraz udostępniła agencjom prasowym na całym świecie. Po tym geście okrzyknięto ją "najodważniejszą dziewczyną w Chinach".

 

Aleksandra Suława

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje