Boją się o córki

35 proc. ogółu uczniów w Afganistanie stanowią dziewczęta - informuje organizacja pomocowa Care International. Gdy ogólnie rekrutacja do szkół rośnie, odsetek zapisujących się dziewcząt - nie.

Według Care International powodem takiego stanu rzeczy jest m.in. deficyt nauczycieli-kobiet.

Reklama

W czasach reżimu talibów, który upadł po amerykańskiej inwazji w Afganistanie w 2001 roku, dziewczętom nie wolno było w ogóle chodzić do szkół. Uczyło się wówczas tylko około miliona chłopców.

Kraj liczy obecnie około 32,7 mln ludności. Organizacja, opierając się o informacje z afgańskiego ministerstwa oświaty, szacuje, że 35 proc. z 5,4 mln afgańskich dzieci, które obecnie zapisały się do szkół, to dziewczynki.

Brakuje danych, jaki procent dzieci afgańskich uczęszcza do szkół, gdyż od kilkudziesięciu lat w kraju nie przeprowadzano spisu ludności. Wiadomo jedynie, że osoby do 14. roku życia to 44,6 proc. populacji (ok. 7,5 mln - chłopcy, a ok. 7,1 mln - dziewczęta).

Zdaniem Care International twierdzi, ponad jedna trzecia z ponad 9 tys. szkół przeznaczona jest wyłącznie dla chłopców. Tylko 28 proc. afgańskich nauczycieli stanowią kobiety. Większość z nich pracuje w miastach.

- Rodzice są niechętni, by nauczyciele-mężczyźni uczyli ich nastoletnie córki. To powstrzymuje dziewczynki przed pójściem do szkoły. Rodzice wahają się też czy wysyłać swoje córki do szkół położonych daleko od miejsca zamieszkania - wyjaśnia Care International.

Organizacje we współpracy z innymi grupami pomaga w kształceniu 45 tys. dzieci (trzy czwarte grupy objętej pomocą to właśnie dziewczęta) w oddalonych regionach siedemnastu afgańskich prowincji, gdzie nie istnieją państwowe szkoły.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: organizacja | dziewczęta | International | córki

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje