Bunt bez buntu

Spontaniczność nie jest wybrykiem świadczącym o braku dojrzałości, ale naszym świętym prawem. Zaufajmy sobie, bądźmy niepokorne - to da nam radość i energię. Lekkomyślność bardziej niż energy drink dodaje lekkości!

Czy motocykl może popsuć reputację kobiecie i zniszczyć rodzinny spokój? Otóż pewna pani w ramach spełniania marzeń kupiła sobie motor, kask i skórzany kombinezon. I się zaczęło. Usłyszała, że matka po trzydziestce, kobieta na stanowisku, żona statecznego męża nie może pędzić po autostradzie. Czyste wariactwo, skrajny egoizm i nieodpowiedzialność. W jednej chwili cała rodzina stanęła przeciwko niej. Nawet nastoletni syn powiedział: "Mamo, będą się ze mnie śmiać".

Reklama

Rodzinne konflikty to coraz częściej nie bitwy o zdobycie władzy nad partnerem, ale zapis walki o siebie. Nie wygrywa ten, kto narzuci swoje racje domownikom, ale ten, kto potrafi utrzymać więzi i jednocześnie realizować swój indywidualny pomysł na życie.

Niepokorne muszą odejść

Kiedy nasze życie wychodzi poza granice piaskownicy, coraz trudniej traktować je zabawowo. Pojawia się syndrom "szarej myszki". Szara myszka czerpie satysfakcję z tego, że jest udręczonym szarym stworzeniem. W pracy się napracuje, zestresuje, w domu ciężko nabiega i jeszcze się cieszy, że się wyrobiła, że jest taka dzielna, umie pogodzić obowiązki zawodowe i szczęście rodzinne. A repertuar egoistycznych przyjemności sprowadza się do zafundowania sobie nowej fryzury czy pójścia z koleżanką na kawę na przekór wyrzutom sumienia, że w domu góra ubrań czeka na wyprasowanie.

Kiedy szara myszka jest szczęśliwa? Wtedy, kiedy dziecko przychodzi z dobrym stopniem albo mąż zrobi jej półeczkę na przyprawy. To wcale nie jest karykaturalny obraz. Świat pełen jest interesujących kobiet, które ciężko pracowały na swoją finansową niezależność, żeby "w pewnym wieku" dołączyć do rzeszy cichych, pracowitych i niewidzialnych domowych stworzeń.

Nic dla siebie

Kiedy jednak ma się ochotę porzucić rolę szarej myszki, od razu pojawiają się wątpliwości. Czy nie zaniedbuję bliskich? Chyba jestem zbyt egoistyczna. Przecież bycie matką wymaga poświęcenia. Jeszcze przyjdzie czas, żeby pomyśleć o sobie. Ale lata mijają, a my ciągle nie potrafimy skupić się tylko na sobie. Całkowita koncentracja na innych może dawać pozorne bezpieczeństwo oraz pozwala utrzymać pozytywny stabilny obraz siebie. Wiemy, jakie są nasze obowiązki i staramy się dobrze z nich wywiązywać. Rutyna przynosi złudne poczucie ładu i wewnętrznej harmonii. Sama myśl o oddzieleniu kojarzy się z zakwestionowaniem naszej atrakcyjności jako kobiety domowej, rodzicielki, karmicielki. Kiedy chociaż na moment fizycznie oddalimy się od bliskich, może się okazać, że ci doskonale radzą sobie bez nas. I co mamy odpowiedzieć, kiedy zapytają: "Czy my ci już nie wystarczamy?".

Wybielanie czarnej owcy

O tym właśnie jest sztuka "Lekkomyślna siostra" Władysława Perzyńskiego grana na deskach Teatru Narodowego. W roli niepokornej występuje reżyserka przedstawienia - Agnieszka Glińska. Doskonale rysuje portret kobiety, która ma odwagę iść pod prąd, ulega intuicji, emocjom, impulsom. Dobrze jest obejrzeć tę brawurowo zagraną komedię o rodzinnej tragedii. Pozwala to dokonać rachunku osobistych strat w imię zachowania miru domowego ogniska. Możemy zobaczyć, jak bardzo wspólnota rodzinna jest ze swej natury konserwatywna i zachowawcza. Niszczy każdego, kto chce być inny. Spontaniczność nazywa się wybrykiem, a podążanie za instynktem -lekkomyślnością. Niedzielny obiad staje się spotkaniem z lożą szyderców, prokuratorów i sędziów, a każda rozmowa wcześniej czy później jawi się jako rozprawa na kolejnych szczeblach instancji rodzinnych.

Dowiedz się więcej na temat: Radość | pomysły | wspólnota

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje