Co czwarty senior ma depresję

Odczuwają smutek bez konkretnego powodu. Mają coraz gorszy nastrój, nic ich nie cieszy… Stany depresyjne osób starszych to już poważny problem w wielu rodzinach!

Najtrudniejsza dla seniorów jest samotność. Już samo przejście na emeryturę może wywołać poczucie izolacji - myślą, że są niepotrzebni, nikt niczego od nich nie oczekuje. Rozluźniają się kontakty towarzyskie, a dzieci są zabiegane i zajęte walką o byt. To dlatego na Wielkanoc młodzi coraz częściej wyjeżdżają na wypoczynek, zamiast - tak jak kiedyś - świętować z rodziną. Starsi zostają w domu, ze swoimi myślami...

Reklama

W dodatku emerytura wiąże się z pogorszeniem sytuacji materialnej. Jeszcze bardziej "dołuje" coraz mniejsza sprawność fizyczna, a szczególnie pogorszenie wzroku i słuchu. To wyjątkowo doskwiera w sytuacji, gdy dziadkowie w podeszłym wieku są nadmiernie obciążeni opieką nad wnukami.

Dla siedemdziesięciokilkuletniej babci codzienne zajmowanie się trzylatkiem może być zdecydowanie za trudne, ale nic o tym nie powie, bo wstydzi się przyznać do braku sił i nie chce zawieść dzieci. Narasta jej zmęczenie, w końcu mogą się pojawić stany depresyjne. Prawie zawsze występują one po śmierci bliskiej osoby.

- Najpierw zachorował nam tatuś - opowiada Zofia Czerwińska (50 l.), kosmetyczka z Bydgoszczy. - Nowotwór zabrał go w trzy miesiące. Mama przeżyła wstrząs. Niby dobrze wiedziała, że nikt nie jest wieczny, ale nie myślała o tym. Stres był tak silny, że zachorowała na serce. Nic nie było już takie jak przedtem! Utraciła radość życia, przestała się czymkolwiek interesować. Nawet ukochane wnuki ją drażniły. W dodatku cierpiała na bezsenność i przeróżne bóle, które nie wiadomo skąd się brały. Nie mogła spać, stała się apatyczna, często mówiła o śmierci... Dzięki Bogu, nasza doktor pierwszego kontaktu rozpoznała u niej depresję i przepisała leki. Teraz mama miewa gorsze dni, ale odzyskała pogodę ducha.

Depresja atakuje coraz więcej seniorów. Według badań cierpi na nią już co czwarty! Czasem jednak nikt o tym nie wie. Nawet on sam, bo objawy depresji starczej bardzo łatwo pomylić z typowymi oznakami starzenia. Chory ma kłopoty z pamięcią, staje się osowiały i zamyka się w sobie. Cicho mówi, nic go nie interesuje, bywa też drażliwy i narzeka - zwykle na dręczące go choroby i bóle. Bardzo często kryje się za tym pragnienie uwagi, troski ze strony najbliższych. Ale oni, niestety, rzadko reagują, co pogłębia zły nastrój.

Dużo pomóc może zwyczajne zainteresowanie! Rodzina, dzieci zbyt często o tym zapominają. Tymczasem trzeba po prostu częściej telefonować do seniora, odwiedzać go i zapraszać - nie tylko na wielkanocne śniadanie. Warto też cierpliwie wysłuchać, co chce nam opowiedzieć. Zawsze należy się mu z naszej strony troska, uwaga, szacunek. Dobrze byłoby też zachęcić starszą osobę do aktywności: spotkań czy spacerów ze znajomymi, uprawiania ogródka. Możemy też osobiście sprawdzić, czy w pobliżu jest jakiś klub seniora, i poinformować o tym. Nawet takie drobne, ciepłe gesty mogą w łagodnej depresji przywrócić seniorowi chęć do życia.

Jak wspierać seniorów

Nie udzielaj rad typu "Weź się w garść". Nie pośpieszaj i nie krytykuj, to pogarsza sprawę. Każdy przejaw aktywności doceń, powiedz np. "Ale ładnie się uczesałaś!".

Nie rozweselaj na siłę - po prostu rozmawiaj. Zacznij od tematów obojętnych (np. "Jak smakował obiad?"). Chory na depresję zwykle niewiele mówi, więc zadawaj pytania.

Zapraszaj do pomocy w drobnych czynnościach, np. przy przygotowaniu posiłku (uwzględniaj aktualny stan zdrowia).

Informuj o planie dnia - działanie według planu zwalnia starszą osobę od niespokojnych myśli: "Co dalej?".

Kontroluj odżywianie, a zwłaszcza to, ile senior pije (zazwyczaj za mało) i je, aby zapobiec wychudzeniu.

Dbaj o dietę seniora (5-6 małych posiłków bogatych w białko, magnez, kwasy Omega-3 i witaminy, zwłaszcza z grupy B). Unikaj kawy, herbaty i alkoholu.

Postaraj się delikatnie zachęcić go do rozmowy z lekarzem. Na początek - choćby pierwszego kontaktu! Możesz też zasugerować interniście, żeby sam podjął temat depresji przy najbliższej wizycie.

Pamiętaj, że noc nasila lęki i poczucie osamotnienia - postaraj się, żeby senior miał w pobliżu łóżka radio, lampkę, może książkę.

Aktywni lepiej funkcjonują

Mówi się, że depresję seniora łatwo pomylić ze zwykłymi oznakami starzenia się. Kiedy powinna nam się zapalić czerwona lampka w głowie?

Prof. Katarzyna Popiołek, psycholog z Uniwersytetu SWPS w Katowicach: - Gdy zauważymy długotrwałe przygnębienie, brak nadziei, że cokolwiek dobrego może jeszcze się wydarzyć, brak chęci do życia, niechęć do wstawania...

Jak temu zapobiegać?

- Już gdy senior idzie na emeryturę i widzimy u niego spadek nastroju, trzeba coś podpowiedzieć, poszukać pól aktywności, np. emerytowany nauczyciel może dawać korepetycje. Warto też "podkręcać" wartość tej osoby, choćby mówiąc, że nam w czymś pomogła, że dobrze wygląda. I ułatwić kontakty z ludźmi w jej wieku, bo razem łatwiej pokonać trudności. Trzeba też zwrócić uwagę, żeby starszy człowiek sam nie zaczął się dyskryminować, tj. wmawiać sobie, że czegoś mu nie wypada robić, że nie warto się niczego uczyć ani dowiadywać. Odwrotnie! Dla seniora ważna jest aktywność do późnych lat, ponieważ aktywni lepiej funkcjonują.

Kiedy iść do lekarza?

- Gdy osoba dotąd aktywna nie ma na nic chęci, a na wszelkie propozycje odpowiada: "Nie", "Nie potrafię", "Nie nadaję się". Gdy widzimy, że nagle stała się słaba i bezbronna. I ciągnie się to parę tygodni... Niestety, wielu ludzi uważa, że iść do psychiatry nie uchodzi. Można więc zacząć od mądrego lekarza rodzinnego, który potrafi porozmawiać i zrozumieć seniora. Warto się za kimś takim rozejrzeć.

Wyciągnęliśmy mamę z dołka

Po śmierci taty 5 lat temu mama nie chciała opuszczać mieszkania, w którym rodzice żyli pół wieku - mówi Katarzyna Rybińska (48) z Sosnowca, najstarsza z trójki rodzeństwa.

- Mówiła, że starych drzew się nie przesadza i że do nikogo z nas się nie przeprowadzi. Jednak z miesiąca na miesiąc robiła się coraz bardziej osowiała, nieswoja. Zaniedbała się, całymi dniami nie wychodziła z domu. Moja siostra powiedziała w końcu głośno: "Mama wpadła w depresję. Nawet wstawać rano się jej nie chce, a później cały dzień przechodzi w szlafroku". Rodzeństwo dogadało się ze znajomą, żeby do niej codziennie przychodziła, gotowała, sprzątała.

- A na każdy weekend zabieraliśmy do siebie. Buntowała się trochę, ale przetrzymaliśmy to. Nasza troskliwość pomogła. Stałe towarzystwo, regularne posiłki, spacery, rozmowy, podsyłanie wnuków w odwiedziny - to była recepta na "ożywienie" starszej pani. Dawaliśmy jej drobne zajęcia, by czuła się potrzebna. Zrobiła na drutach szalik dla wnuczki, poukładała sobie w szafkach z ubraniami. Nie minęło pół roku, jak ją odzyskaliśmy taką, jaką zawsze była. Przysięgliśmy sobie, że już nigdy nie pozwolimy jej na samotność.

***Zobacz materiały o podobnej tematyce***

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje