Coraz więcej par nie chce mieć dzieci

Jest coraz więcej par, które wprost deklarują, że nie zamierzają mieć dzieci. Takie małżeństwo nie musi być mniej udane niż związek osób zdecydowanych na rodzicielstwo.

Warto jednak, by kobieta i mężczyzna byli świadomi głębszych przyczyn decyzji o bezdzietności.

Reklama

Krystyna ma 28 lat, Leszek dochodzi do czterdziestki. Są razem od ośmiu lat. Leszek ma z poprzedniego związku nastoletniego syna. Deklarują: nie będziemy mieć dzieci, bo zmieniłyby nasz związek - to, co nas łączy jest wyjątkowe i nie chcemy niczego więcej. Udało im się zorganizować życie tak, żeby mieć jak najwięcej czasu dla siebie. Pracują wprawdzie oddzielnie, ale w firmach o podobnym profilu, czasem biorą wspólne zlecenia. Leszek nauczył Krystynę jeździć na nartach i żeglować. Krystyna opanowała kuchnię kresową, bo Leszek tak jadał w dzieciństwie. Oboje spotykają się z synem Leszka, dbając jednak, aby nie było to zbyt częste. Krystyna nie chce dzieci, bo obawia się, że macierzyństwo mogłoby ją zbytnio pochłonąć i wtedy nie byliby sobie z Leszkiem tak bliscy. Leszek również uważa ich związek za tak harmonijny, że nie widzi powodów, by cokolwiek zmieniać.

Można zaryzykować tezę, że Krystyna i Leszek nie muszą mieć dzieci, gdyż w ich związku rolę udanego jedynaka pełni Leszek. Krystyna sekunduje mu jako oddana i opiekuńcza mama. Cały układ podporządkowany jest oczekiwaniom męża, co nie oznacza, że żona czuje się nieszczęśliwa - przeciwnie, rola matki tak udanego, wdzięcznego i kochającego synka bardzo jej odpowiada. Pojawienie się małego dziecka zagroziłoby podstawom związku Leszka i Krystyny.

Ewa i Marek są w zbliżonym wieku - kilka lat przed czterdziestką. Poznali się na studiach, oboje zrobili karierę, prowadzą bujne życie towarzyskie. Ewa była dziesięć lat temu w ciąży, ale nie zdecydowała się na urodzenie dziecka. Każde z nich miało kilkuletni romans, ale pozostali ze sobą z uwagi na łączące ich sprawy finansowe i zawodowe, a także to, że czują się zaprzyjaźnieni. Zarówno ona, jak i Marek twierdzą, że są za starzy na dzieci. Nie widzą siebie jako poświęcających się rodziców, chcą raczej zajmować się swoimi sprawami. Nie będziemy mieć dzieci, bo jest za późno - mówią - przegapiliśmy moment, czas minął i już nie pora na to.

Można sądzić, że to nie Ewa i Marek są za starzy na dziecko, ale za "stare" jest ich małżeństwo - pozbawione witalności, seksualnej więzi, męsko-kobiecej energii. Pojawienie się dziecka jest rezultatem wzajemnego przyciągania dwóch osób, a Marek i Ewa są raczej parą sojuszników niż kochanków. Niekoniecznie jest to najlepsze "gniazdo" dla dziecka. Ewę i Marka kiedyś łączyło coś innego, ale było to dawno, trwało krótko i nie miało dużej siły. Dlatego nawet we wspomnieniach nie mogą odnaleźć poczucia żywej więzi. Wiele par w analogicznej sytuacji decyduje się na dziecko, Marek i Ewa jednak czują, że pojawienie się dziecka byłoby w ich związku nie na miejscu.

Trzydziestoletni Włodek cierpliwie przeczekał licznych narzeczonych Anki, młodszej o 5 lat siostry kolegi. Był zawsze pod ręką, niezawodny i zakochany. Są trzy lata po ślubie, pracują, dobrze zarabiają. Na dociekliwe pytania rodziny odpowiadają, że o dzieciach na razie nie myślą. Włodek często słyszy od Anki, że ona żadnych ciąż i porodów nie chce. Nie zamierza swoich najlepszych lat oddawać małemu pasożytowi, a w ogóle to chyba nie nadaje się na matkę. Włodek musi przyznać, że coś w tym jest. Wesoła, śliczna, zabawowa Anka nie kojarzy się z pieluchami i wczesnym wstawaniem. Dlatego nie nalega, a po cichu liczy, że może z czasem w jego żonie odezwie się instynkt macierzyński.

Najprawdopodobniej nie jest prawdą, że Anka nie chce mieć dzieci w ogóle. Anka nie chce mieć dzieci z Włodkiem. Zdecydowała się na małżeństwo z nim, bo nikt inny nie dawał jej takiego poczucia bezpieczeństwa i bezwarunkowej akceptacji. Ale nieświadomie czuje, że dziecko chce mieć z kimś, kogo pokocha jako mężczyznę, a nie opiekuna.

Decyzje o rodzicielstwie, choć często dyskutowane w sposób dorosły i racjonalny, mają swoje drugie dno. Małżeństwo bez dzieci może być udane - ale tylko wtedy jeśli obie strony rozumieją, dlaczego podjęły taką decyzję. Bezdzietność rzadko jest wspólnym dobrowolnym postanowieniem - na ogół jedno z partnerów dostosowuje się do drugiego w przekonaniu, że inaczej związek by nie przetrwał. Ale często rodzi to utajoną gorycz, która po latach może zatruć związek.

Materiał pochodzi z poradnika "Para i dziecko" Zofii Milskiej-Wrzosińskiej

Wydawnictwo Jacek Santorski & co
Dowiedz się więcej na temat: dziecko | małżeństwa

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje