Czasem zupa bywa za słona...

Kiedy zupa bywa za słona jest już zwykle za późno - mówią ci bardziej doświadczeni. - Można jeszcze uratować związek - zapewniają inni.

Niemniej na tym poziomie wzajemnych relacji strony mogą już raczej tylko wybierać między mniej lub bardziej bolesnym rozstaniem...

Reklama

Zbyt słona zupa to zwykle tylko pretekst: on nie może już znieść zbyt swobodnego traktowania przez nią znajomych, ona nie chce więcej tolerować jego późnych powrotów i nie zamierza po raz kolejny przyjmować wymówki o zepsutym samochodzie lub przedłużonej pracy...

Zbyt słona zupa to już tylko pretekst: on nie wie, jak jej powiedzieć, że nie chce już dłużej słuchać gderania o brudnych ręcznikach na podłodze łazienki, a ona ma dosyć wódczanego oddechu i głośnych awantur...

Zupa pojawia się wtedy, kiedy nie ma już szans na rozmowę. Kiedy pod jednym dachem muszą mieszkać wrogowie. Wrogowie na życzenie, wrogowie, którzy jeszcze nie tak dawno byli szczęśliwymi kochankami.

Zawsze mają jeszcze szanse na odwrócenie tego losu - niemniej kiedy między dwojgiem ludzi pojawią się impertynencje, rzucane w afekcie wyrazy w rodzaju "ty ..." albo "ty ...", wówczas na mediacje i godzenie jest już zwykle za późno... Bo ta zupa...

Dałabym mimo wszystko coś na kształt nadziei wszystkim dotkniętym syndromem zupy... Taką ostatnią deską ratunku może być dla nich rodzaj gry, nazywanej dawniej "stań obok siebie".

Kiedy myślisz, że masz już dość - stań obok, popatrz na siebie, posłuchaj tego, co mówisz, postaraj się zrozumieć własne zachowanie... Stań też obok niej (obok niego) i zapytaj o to, co najważniejsze między wami: czy musi to być zupa!!!

Ola

Dowiedz się więcej na temat: zupa

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje