Czy powinnam się wtrącić?

Nie przepadamy za wścibskimi ludźmi, a ingerowanie w cudze sprawy uważamy za nietakt. Czasem zdarzają się jednak sytuacje, kiedy interwencja wydaje się nam konieczna. Jak to zrobić?

Powiedzieć przyjaciółce, że dzieje się coś złego, jeśli ona nie ma o tym pojęcia? W takich przypadkach brak jasno określonych reguł, bo każda sprawa jest inna, tak samo jak okoliczności i ludzie w nią zamieszani. Przeczytaj, co w najbardziej typowych sytuacjach radzi psycholog. I dowiedz się, jak samemu rozstrzygać podobne dylematy?

Reklama

Nie odrywał od tej kobiety oczu

Kiedy Zosia ujrzała tę parę w ogródku kawiarni, od razu przemknęło jej przez głowę: zakochani. Siedzieli nachyleni ku sobie, w pewnej chwili mężczyzna odgarnął kobiecie czułym gestem pasmo włosów z twarzy. Z daleka wydał jej się do kogoś podobny, ale szybko odgoniła tę myśl. Przyjechała do Łodzi tylko na jeden dzień, nie znała tu nikogo. Lecz gdy podeszła bliżej, miała już pewność. To był Darek, mąż jej przyjaciółki Magdy. Odruchowo schowała się w bramie i obserwowała dalej. Nic specjalnego się jednak nie wydarzyło. Darek z nieznajomą dopili kawę, a potem wsiedli do samochodu.

Przez następne dni Zosia miała mętlik w głowie. Nie przyłapała Darka na zdradzie, ale jego mowa ciała... Nie odrywał od tej kobiety oczu, zresztą w zachowaniu obojga było coś takiego, co nie pozwoliło jej podejść do stolika i normalnie się przywitać. Po powrocie do domu zadzwoni do przyjaciółki, żeby ją dyskretnie wybadać. Darek rzeczywiście był w tamtym czasie na delegacji w Łodzi. Ale na pytanie, czy często tam jeździ, Magda zaprzeczyła.

Zosia od miesiąca zastanawia się, czy powinna powiedzieć jej, co widziała? No właśnie, niby co konkretnie? A może jest przewrażliwiona i czyta za dużo romansów?

Opinia psychologa: Odpowiedź na pytanie, czy mówić przyjaciółce o zdradzie męża, nigdy nie jest oczywista i prosta. Jednak w opisanym przypadku nie mamy przecież pewności, czy zdrada w ogóle miała miejsce. I chociaż istnieje prawdopodobieństwo, że zażyłość Darka z nieznajomą nie była całkiem niewinna, to pójście razem do kawiarni, a nawet odgarnięcie włosów z twarzy - to zdecydowanie za mało, by wysunąć pod adresem mężczyzny oskarżenia lub choćby zasiać ziarno wątpliwości w jego żonie.

Mocnym argumentem nie jest też intuicja, która podpowiada Zosi, że coś jest na rzeczy. Ponieważ poruszamy się w sferze domysłów, lepiej nie informować o nich Magdy. Zosia mogłaby niepotrzebnie zburzyć jej spokój albo narazić się na opinię wścibskiej czy nadgorliwej, gdyby dla zachowania Darka istniało banalne wyjaśnienie, np. kobieta była jego dobrą znajomą lub kimś z rodziny.

Jeśli ta sprawa męczy Zosię, niech przy jakiejś okazji napomknie mężowi przyjaciółki, że widziała go w Łodzi (oczywiście, nie w obecności Magdy). Będzie mogła wtedy zobaczyć, jak on się zachowa. Czy speszy się, czy powie, z kim wtedy był? Gdyby jednak jego reakcja nie uspokoiła Zosi i tak radziłabym jej zapomnieć o sprawie z braku twardych dowodów.

W podobnych dylematach przed podjęciem decyzji zawsze warto ocenić, na ile mocna jest nasza przyjaźń. Nawet gdy informacja o zdradzie jest sprawdzona, to życie pokazuje, że relacja z koleżanką może na tym ucierpieć. Choć dawno minęły czasy, kiedy zabijano posłańców złych wieści, część negatywnych emocji wciąż spada na nich.

Czy jego rodzinie nie należy się prawda?

To, czego się wszyscy w firmie Edyty obawiali, w końcu się stało. Po połączeniu dwóch oddziałów kilkanaście osób otrzymało wymówienia. Edycie najbardziej żal było Wojtka. Pracowali razem osiem lat. Zaprzyjaźnili się i bywali u siebie w domach. Wiedziała, że jest w trudnej sytuacji. Jego córka wymagała kosztownej rehabilitacji stawów, a oni z żoną wychowywali jeszcze dwójkę dzieci.

Tuż po zwolnieniu Wojtek poprosił, żeby Edyta na razie nie mówiła nic jego rodzinie. "Powiem, kiedy znajdę coś nowego, zresztą mam już kilka rzeczy na oku. Po co ich teraz martwić?". Od tamtej rozmowy minęło trochę czasu, a żona Wojtka wciąż nie ma pojęcia, że jej mąż jest bezrobotny. Edyta zastanawia się, jakim cudem jeszcze na to nie wpadła. "Póki są pieniądze z odprawy, może uda mu się utrzymać tajemnicę, ale co dalej? Z jego planów nic nie wypaliło. Wiem, że szuka, stara się, ale znaleźć dobre zajęcie nie jest dziś prosto. Zwłaszcza jeśli było się na kierowniczym stanowisku".

Ostatnio Edyta bardzo się zdenerwowała. W sklepie wpadła na żonę Wojtka. "Zaczęła mnie wypytywać, co słychać w pracy, bo on chodzi drażliwy, nie w humorze. Bąkałam coś pod nosem, paliły mnie policzki". Nazajutrz zadzwoniła do Wojtka i oświadczyła, że postawił ją w niezręcznej sytuacji. "Spytałam, czy żonie nie należy się prawda. A jeśli od kogoś się dowie?". Zapowiedziała, że jeżeli do końca roku on się nie przyzna, poczuje się zwolniona z obietnicy. Ale wciąż nie ma pewności, czy powinna mieszać się w cudze sprawy.

Opinia psychologa: Rozumiem skrępowanie Edyty, robiącej uniki przed znajomą. Lecz pewnie nie był to główny powód jej zdenerwowania. Prawdopodobnie uważa zachowanie kolegi za niewłaściwe. Jest przekonana, że ukrywanie prawdy wyrządzi więcej szkód niż pożytku. Choć ma dużo racji, to jednak prywatna sprawa rodziny, dlatego odradzałabym informowanie żony o tym, co się wydarzyło.

Zamiast stawiać Wojtkowi ultimatum, lepiej przekonać go, że tajemnice tylko pogorszą sytuację. Na pewno się uda, kiedy Edyta dobierze dobre argumenty. Utrata pracy dla każdego jest traumatyczna, ale mężczyźni odczuwają ją wyjątkowo boleśnie. Dla nich to nie tylko lęk o finansowe bezpieczeństwo, ale i wstyd przed bliskimi. Boją się, że przestaną być dla nich oparciem, a materialna ochrona rodziny to według nich najważniejsze męskie zadanie.

Dlatego zamiast krytykować Wojtka za chowanie głowy w piasek, można wytłumaczyć, że jego postępowanie wpłynie negatywnie na relację z żoną, zwłaszcza kiedy dowie się o wszystkim od kogoś innego. Może to słusznie odebrać jako brak zaufania, sama też zaufanie do męża straci. Skoro są kochającą się parą, razem powinni wypracować rozwiązanie sytuacji i zastanowić się, jak odnaleźć się w nowej rzeczywistości. A to może wzmocnić ich rodzinę.

Mamo, nie mów nikomu, bo wyjdę na donosicielkę!

Najpierw Kasia, córka Ani zaprzyjaźniła się na placu zabaw z Martyną, a potem zbliżyły się do siebie ich rodziny. Kiedy dziewczynki były małe, razem jeździli na wakacje, odwiedzali się w domach. Potem ich drogi się rozeszły. Ania nie widuje dziś często Martyny ani jej rodziców, ale często pyta Kasię, co u nich słychać. Ostatnio córka nie miała dobrych wieści.

W sieci Martyna zamieszczała dużo kontrowersyjnych zdjęć. Na imprezach, w wyzywających pozach, z kieliszkiem w ręku. Wpadła w złe towarzystwo, powtarzała klasę. Niedawno Kasia była na urodzinach koleżanki, na których bawiła się razem z dawną przyjaciółką. Wyznała Ani, że dziewczyna cały wieczór piła i paliła marihuanę. Przyznała też, że doszły do niej różne plotki. Podobno Martyna eksperymentuje z kokainą. "Nie wydaje ci się, że ktoś powinien poinformować o tym jej rodziców?" - zapytała Ania, ale Kasia wystraszyła się: "Mamo, nie mów im o niczym, bo wyjdę na donosicielkę. I przestanę ci opowiadać cokolwiek!".

Ania bije się z myślami, czy odezwać się do znajomych. Wie, że są troskliwymi rodzicami, zawsze bardzo dbali o córkę. Ona przecież chciałaby wiedzieć, gdyby Kasia miała problemy. Tylko jak to zrobić, by nie wylać przysłowiowego dziecka z kąpielą?

Opinia psychologa: Myślę, że Ania rozstrzygnęła już swój dylemat, mówiąc, że chciałaby wiedzieć, gdyby jej córka znalazła się w podobnych opałach. Dlatego na jej miejscu porozmawiałabym z rodzicami Martyny. Mogą już być świadomi powagi sytuacji, skoro dziewczyna opuściła się w nauce i powtarzała klasę. Jeśli jednak nie zmieniła trybu życia, ich ingerencja jest pewnie mało skuteczna.

Radziłabym Ani umówić się z mamą Martyny i w cztery oczy poruszyć trudny temat. Żeby uniknąć wrażenia osoby piętnującej i oskarżającej, mogłaby zacząć od podzielenia się swoimi rozterkami wychowawczymi, a potem poczekać na reakcję znajomej. Nie trzeba przekazywać niesprawdzonej informacji o kokainie, tylko przekazać ogólne obawy.

Jeżeli Ania podzieli się praktycznymi informacjami, na przykład kontaktem do terapeuty lub psychologa, wyjdzie na kogoś, kto chce pomóc, a nie tylko plotkować. Naturalnie może się zdarzyć, że rodzice Martyny oburzą się, a nawet obrażą. Ale warto zaryzykować, jeśli w grę wchodzi dobro i zdrowie nastolatki.

Mieszać się czy nie? Zanim zdecydujesz, przeczytaj

Czy masz dowód? To najważniejsze pytanie, które musimy sobie zadać. Stuprocentowa pewność (np. bycie naocznym świadkiem) albo dowody, które będziesz w stanie przedstawić, są niezbędne, żeby w ogóle rozważać taką rozmowę.

Czy liczysz się ze stratą przyjaciółki? Psychologowie ostrzegają, że wtrącanie się w prywatne sprawy, nawet bliskich ludzi, często źle się kończy. Szczególnie kiedy mówisz im bolesne rzeczy, np. o zdradzie partnera albo przewinieniach dziecka. Musisz być przygotowana na to, że - pomimo twoich najlepszych intencji - przyjaciółka odsunie się od ciebie, a w skrajnym wypadku zerwie znajomość. Gdy więc bardzo ci na niej zależy, postępuj ostrożnie.

Po co chcesz to zrobić? Czy zamierzasz się wtrącić, ponieważ uważasz, że tak zapobiegniesz nieszczęściu lub naprawisz sytuację? Wtedy się nie wahaj. Przerwij milczenie, kiedy jesteś przekonana, że komuś dzieje się krzywda, a twoja bezczynność jeszcze pogorszy jego położenie. Zastanów się jednak dwa razy, jeśli twoim celem jest wyłącznie poinformowanie kogoś o przykrym wydarzeniu, jak zdrada lub utrata pracy. To zbyt mało, by usprawiedliwić ingerencję w cudze sprawy.

Wykorzystaj inne opcje: A jeśli istnieją inne sposoby na rozwiązanie problemu? Zamiast bezzwłocznie powiadomić przyjaciółkę, że jej mąż zrobił skok w bok, może najpierw z nim porozmawiać? Warto zastanowić się, jak zaoszczędzić innym przykrości. Jeżeli możesz dyskretnie zadziałać we własnym zakresie, zrób to.

Na ile dobrze się znacie? Nie chodzi tylko o to, czy wasza przyjaźń "przetrzyma" twoją szczerość. Jeżeli nie łączy was zażyłość, możesz po prostu nie mieć pełnego obrazu sytuacji. I nie będziesz świadoma, że na przykład twoje informacje nie są dla zainteresowanych żadną nowością. Znajomość drugiej strony pozwoli ci na lepsze zrozumienie kontekstu oraz na większe wyczucie w rozmowie.

Odwróć sytuację: Jeżeli masz poważne wątpliwości, spróbuj postawić się na miejscu osoby, którą planujesz o czymś drażliwym poinformować. Jak zareagowałabyś? Czy będąc w jej skórze, chciałabyś się o tym dowiedzieć? Gdzie i w jaki sposób? Gdy okaże się, że nie masz pewności, lepiej się powstrzymaj albo jeszcze raz wszystko przemyśl.

Czy wiesz, jak można pomóc? Samo wyjawienie cudzej tajemnicy nie poprawi sytuacji. Skoro już się na to zdecydowałaś, w jakiejś mierze bierzesz odpowiedzialność za bieg wydarzeń. Dlatego warto z góry przygotować się do udzielenia pomocy. Zastanów się, co zaoferować, by nie zostawić kogoś samego z problemem. Skontaktuj go ze specjalistą, wysłuchaj, poradź, udziel pożyczki. Jeśli zaproponujesz konkretne wsparcie, nie zostaniesz oskarżona o "donoszenie" i "sianie zamętu".

Maria Barcz

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje