Dobre postanowienia na dobry seks

Małżeński obowiązek, numerek "dla sportu", dowód miłości, szaleństwo zmysłów, rozładowanie napięcia, chwila zapomnienia, wyskok pod wpływem alkoholu, bliskość, okazywanie uczuć – na różnych etapach życia różnie postrzegamy i traktujemy seks. Co zrobić, żeby, niezależnie od powodów, być zadowolonym z tej sfery życia?


Reklama

EksMagazyn: Co to znaczy "dobry seks"? Czy możemy stworzyć w miarę uniwersalną definicję?

Daniel Cysarz, psycholog i seksuolog kliniczny: - Sądzę, że dobry seks to taki, który poza bliskością cielesną i rozładowaniem popędu ma również szanse zaspokajać nasze inne potrzeby, których pozornie tam nie lokujemy. Bo w seksie, poza rozładowaniem, szukamy również np. akceptacji, bezpieczeństwa, uwagi, miłości oraz poczucia, że jesteśmy ważni.

- To cała seria dość podstawowych potrzeb, które na początku zaspokajają nasi rodzice, a później, w sposób nieświadomy, szukamy ich zaspokojenia w relacji z partnerem seksualnym.

- I o ile seksualność, związaną z fizjologią organizmu oraz bliskością cielesną, możemy zaspokoić praktycznie w dowolnej konfiguracji partnerskiej, to zaspokojenia tych bazowych potrzeb możemy spodziewać się jedynie w stałej i dojrzałej relacji. Stąd płatny seks czy znalezienie sobie "przyjaciela do łóżka" jest często jedynie marnym substytutem tego, czego tak naprawdę potrzebujemy.

A jeśli nie jesteśmy w stałym związku, z jakich pobudek powinniśmy chodzić do łóżka? Warto robić bilans strat i korzyści czy dać się ponieść hormonom, potrzebom i fantazjom?

- Naturalne jest to, że każdy z nas ma potrzeby seksualne, których natężenie zmienia się w ciągu życia i zależy od wielu czynników. Jest bardzo wiele powodów, dla których uprawiamy seks, dlatego kluczem do tego dobrego jest odkrycie naszego prywatnego powodu do uprawiania seksu na danym etapie życia.

- Bo jeśli chodzi nam jedynie o bliskość fizyczną oraz rozładowanie, i nie chcemy lub nie jesteśmy gotowi być w długotrwałej relacji, to możliwe, że koszty tzw. seksu bez zobowiązań będą dla nas mniejsze niż koszty tworzonej na siłę relacji, w której nasze podstawowe potrzeby i tak mogłyby być niezaspokajane.

Jakie przekonania powinnyśmy wyrzucić z głowy, by nie blokowały nas w czasie seksu?

- Zwykle są to przekonania związane z oczekiwaniami innych, a raczej naszymi pomysłami na temat tego, czego inni od nas mogą oczekiwać. Trudność polega na tym, że rzadko konfrontujemy swoje pomysły z rzeczywistością.

- I tak, mężczyzna, który zamierza uprawiać seks, mając w głowie przekonanie, że "ona oczekuje, że będę miał erekcję", "że dam jej orgazmy", wchodzi do tego łóżka równie spięty jak uczeń na salę egzaminacyjną. To może sprawiać, że w seksie nie będzie czuł się swobodnie, a w najgorszym przypadku, tak duże napięcie może spowodować u niego przedwczesny wytrysk lub problemy z uzyskaniem lub utrzymaniem erekcji.

- Stąd, nie badając prawdziwych potrzeb naszego partnera, narażamy się na sytuację, kiedy próbujemy tak naprawdę zaspokajać swoje fantazje na temat jego oczekiwań, nie mając świadomości prawdziwych jego potrzeb, a nawet mając je w nosie. Bo nawet jeśli partnerka usilnie powtarzałaby, że dla niej najważniejsza jest bliskość, to partner i tak w głowie będzie miał swoje przekonania.  

Czy mężczyźni mają w tej dziedzinie odmienne problemy niż kobiety?

- Błędne oczekiwania dotyczące oczekiwań partnera dotyczą obydwojga płci i często są związane z taką konstrukcją osobowości, w której niepisaną zasadą rządzącą życiem staje się hasło: "muszę się starać". To "muszę" bardzo nas spina oraz buduje błędne przekonania na temat oczekiwań otaczającego nas świata, a pożądaną zmianę skutecznie blokuje lęk przed odrzuceniem.

- Często tacy pacjenci obawiają się, że jeśli odpuszczą sobie starania, to zostaną odrzuceni. Wydaje im się, że jedyną alternatywą jest starać się jeszcze bardziej.

Wiem, że to temat rzeka, ale jak pokochać własne ciało? Jak uwolnić się od nieustannego dozorcy w naszej głowie? Mam tu na myśli szczególnie kobiety - bardziej krytycznie podchodzące do swojej fizyczności...

- Przekaz dotyczący akceptacji ciała jest w nas zakorzeniony już od dzieciństwa. To rodzice są pierwszymi osobami, które reagują na zmieniające się ciało dziecka. Jeśli w tych reakcjach pojawia się akceptacja i prawdziwy podziw, i jeśli np. matka potrafi cieszyć się z kobiecości swojej córki, sama pokazując, jak być świadomą swojego ciała kobietą, to myślę, że taka dziewczyna w swoim dorosłym życiu, bez względu na okoliczności, będzie kochała swoje ciało i pozwoli je pokochać swojemu partnerowi.

- Jeśli jednak nie dostała akceptacji, aprobaty i podziwu od najbliższych, to w kolejnych ważnych relacjach też raczej trudno będzie jej ją poczuć. Można powiedzieć, że każdy z nas ma w sobie jakiś kawałek "krytycznego rodzica", a cała nadzieja związana ze zmianą polega na tym, że z wiekiem oraz bogactwem doświadczeń (np. ciąża, poród) jest nam zwykle coraz łatwiej ten krytyczny tryb wyłączać.

Jakie postanowienia poleciłby pan w dziedzinie seksu, żeby być z niego bardziej zadowoloną/zadowolonym?

- Myślę, że podstawową kwestią jest słuchanie swoich potrzeb, bo chyba najgorszą możliwą sprawą jest uprawianie seksu kiedy się nie ma na niego ochoty. Sądzę, że równie ważne jest mówienie o swoich potrzebach i pytanie wprost o potrzeby naszego partnera.

Czy nasz seks w ogóle warto analizować i rozkładać na czynniki pierwsze?

- Sądzę, że o seksie, seksualności, a nawet o niektórych fantazjach warto rozmawiać, bo to ważna część naszego życia i dobry wstęp do gry miłosnej. Lecz kiedy pojawi się w nas impuls związany z chęcią uprawiania seksu, dobrze by było wtedy to myślenie, oczekiwania i analizy móc zdjąć z siebie wraz z ubraniami i odwiesić na kołku, najlepiej z dala od łóżka.

A jeśli coś pójdzie nie tak, to jak warto reagować, by nie dokładać stresu sobie i partnerowi?

- Sądzę, że warto wtedy wrócić do początku, czyli do pytania, po co ten seks właściwie chcemy uprawiać? Jeśli dla przyjemności i bliskości, a nie spełniania wyimaginowanych oczekiwań, to praktycznie nie ma takiej możliwości, żeby coś poszło nie tak.

Kiedy warto skorzystać z pomocy specjalisty? Jakie sygnały powinny być dla nas podpowiedzią, że z tym problemem trudno będzie sobie poradzić samemu?

- Często powtarzam pacjentom, że to oni są najlepszymi specjalistami od samych siebie. Co nie jest oczywiście łatwo im przyjąć. Są jednak momenty, kiedy nie są oni w stanie pomóc samym sobie. Powodem bywa rozbudowany samokrytycyzm oraz duże, często nierealistyczne, oczekiwania wobec siebie, co może powodować bezsilność i cierpienie. Paradoksalnie często największym odkryciem dla wielu pacjentów jest fakt, że wcale nie muszą się starać. I to wystarczy.

Rozmawiała: Karina Maciorowska

Tekst pochodzi z EksMagazynu.

Tekst pochodzi z EksMagazynu.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje