Dwie połówki portfela

Kochają się i mieszkają razem, ale pieniądze mają osobne, każde na swoim koncie. Brak zaufania? Egoizm? A może pragmatyzm i ostrożność, które mają nie dopuścić do finansowego krachu w związku.

Para singli, małżeństwo niedługo po ślubie oraz drugie, z dłuższym stażem i dzieckiem, opowiadają, jak na cztery ręce rządzą domowym budżetem.

Reklama

Mocny biznesplan
37-letnia Ola i 32-letni Piotr od dwóch lat razem. W jej mieszkaniu. Nie mają dzieci. Ona pracuje w dziale marketingu prywatnej uczelni i zarabia netto sześć tysięcy czterysta złotych. On, absolwent zarządzania, jest współwłaścicielem niedużej firmy komputerowej, sam wypłaca sobie pensję zależną od miesięcznego zysku - od czterech i pół do siedmiu tysięcy, plus raz w roku dywidendę, trzykrotność średniego dochodu.

Ola po kilku latach w Stanach jest pewna, że z roku na rok będzie więcej warta na rynku pracy. Więc jej zarobki wzrosną. Dzięki dobrej pensji odreagowuje kiepski czas na emigracji, kiedy do supermarketów chodziła z plikiem kuponów rabatowych. Dziś lubi zaszaleć. Piotrek to inwestor. Swoje pierwsze czterysta złotych nagrody za maturę zainwestował na giełdzie.

Ola i Piotr na wspólne konto przelewają co miesiąc po tysiąc pięćset złotych. Tysiąc idzie na czynsz i opłaty, dwa tysiące - na jedzenie, środki czystości, wyjścia do kina, restauracji. Ona mówi o nim "pan www.wynajdęnajlepszącenę.pl". On o niej: "Nauczyła się już patrzeć, co ile kosztuje".

Swój model określają niczym z podręcznika do ekonomii: inwestycyjno-konsumpcyjny.

jak twoje finanse, kochanie?

Jaki jest twój kapitał?

Dla Oli kwestia pieniędzy w związku z Piotrem od początku jest ważna. Dwa lata temu prosi go, wtedy kolegę z grupy języka hiszpańskiego, o wyprowadzenie psa wieczorem. On zgadza się, potem czeka na nią w mieszkaniu. Zostaje na noc. Kochają się i oboje czują, że to coś poważnego. Wtedy Ola unosi się na łokciu i otwarcie pyta: "Jaka jest twoja sytuacja finansowa?". On bez oporów odpowiada. Ma kawalerkę, którą spłacił, citroena. Jest wspólnikiem w biznesie. Kilkadziesiąt tysięcy ulokował w akcjach. Jego kapitał można szacować na trzysta tysięcy, podsumowuje Piotr rzeczowo. - Na jego miejscu chybabym zwiała - śmieje się dzisiaj Ola. - Zaimponował mi, że się nie obraził. Zapytałam, bo w poprzednim związku utrzymywałam bezrobotnego narzeczonego. On mówił, że kiedy się kocha, nie liczy się pieniędzy. Tylko że to ja pracowałam na nas oboje.

Piotr wie, kiedy zdał sobie sprawę, jak różnią się w podejściu do pieniędzy. Od miesiąca pomieszkuje u Oli. Ona urządza swoje nowe 100 metrów w kamienicy, które niedawno kupiła na 30-letni kredyt. On sprawdza ceny lodówek w internecie, jeździ do MediaMarktu, czyta parametry zmywarek, porównuje okresy gwarancji. Doradza. Rozgląda się w sklepowej alejce i nagle nie widzi Oli. Znikła.

Dowiedz się więcej na temat: zakupy | buty | konto | mieszkanie | krem | wino | kasy | raty | urządzenie | wydatki | budżet | firmy | jedzenie | kredyt | rachunek | droższe | wraca

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje