Gdy ktoś cię rani, używając miłych słów

Rozmawiasz z sympatyczną koleżanką. Niby nie mówi nic złego, ale czujesz się dotknięta. Znasz takie osoby? Przeczytaj, co robić, żeby nie dać im się wyprowadzić z równowagi.

Wszyscy umiemy rozpoznać agresję, kiedy ktoś krzyczy i nas obraża. Ale może ona przybierać mniej oczywiste formy. Na przykład gdy rozmówca używa przewrotnych sztuczek, by nas zaatakować, a jednocześnie nie narazić się na zarzut, że robi coś złego. Często czujemy się wręcz zdezorientowane i nie bronimy się przed taką ukrytą agresją, bo przecież to nieładnie zarzucać komuś złe intencje.

Reklama

Jednak obcowanie z taką toksyczną osobą kosztuje nas dużo energii i lepiej się jej nie poddawać.

Rodzaje ataku

Ludzie stosujący takie zawoalowane metody przede wszystkim pragną aprobaty, nie chcą ryzykować krytyki i odrzucenia. Dlatego zawsze pilnują, żeby zachowywać się kulturalnie i sympatycznie. Niczym ognia unikają otwartych konfliktów. Oczywiście, jak wszyscy, czasami czują wściekłość. Wtedy zamiast wybuchnąć, manipulują, udając, że nie mają wrogiego nastawienia.

Fałszywa komplementy: Słyszysz pochwałę, ale po niej robi ci się przykro, np.: "Świetnie ci w tym płaszczu, doskonale tuszuje brak talii", "Jestem pełna podziwu, że udało ci się wyrwać ze swojego środowiska i jednak coś w życiu osiągnąć", "Kto by się spodziewał, że tak dobrze sobie z tym poradzisz".

Udawana troska: Pod pozorami dbałości o twoje dobro wsadzają ci szpilę, mówiąc np.: "Lepiej nie idź na to przyjęcie, wszyscy będą mówili po angielsku i będziesz źle się czuć" albo: "Na twoim miejscu nie jechałabym na tę wycieczkę. Możesz przeliczyć się z siłami i opóźnić grupę" czy: "Martwię się, bo od jakiegoś czasu jesteś okropnie przewrażliwiona. Nie powinnaś przebadać się pod kątem menopauzy?".

Sprzeczne sygnały: Siedzą skrzywieni i obrażeni, ale zapewniają, że jest OK. Uśmiechają się drwiąco, lecz twierdzą, że wszystko im się podoba. Kiedy już wyprowadzą cię z równowagi, pytają z miną niewiniątka: "Ojej, ale dlaczego tak się denerwujesz?".

Unikanie odpowiedzialności: Ukrywają swoje prawdziwe intencje, zrzucając winę na osoby trzecie. Np.: "Nie rozumiem, dlaczego ludzie mówią, że jesteś egoistką", "Ja bym przyjęła twój raport, ale szef na pewno uzna, że wymaga jeszcze wielu poprawek".

Jak się bronić?

Niestety, raczej nie zmusimy takiego człowieka do pokazania swojej prawdziwej twarzy. Wytykając mu okropne zachowanie, pogorszymy tylko sytuację. Bo po pierwsze, to my wyjdziemy na kłótników, a po drugie, z zemsty zacznie się na nas bardziej odgrywać. Zamiast tego spróbujmy go unieszkodliwić.

Kiedy cię atakuje, nie dawaj mu tego, czego pragnie: Zastanów się, o co mu chodzi? Chce coś na tobie wymusić? Przerzucić na ciebie swój stres? A może po prostu czuje potrzebę wyładowania się na kimś, ale tak, by nie można było go o nic oskarżyć? Nie dawaj mu tej satysfakcji. Nie okazuj zdenerwowania, nie broń się, nie dopytuj, co właściwie ma na myśli.

Kiedy znów ironicznie cię skomplementuje, uśmiechnij się i powiedz: "dziękuję". Zażartuj ze swojego apetytu, kiedy zrobi aluzję do twojej wagi. To go zbije z tropu. Pamiętaj: gdy uda mu się sprowokować cię do gwałtownej reakcji, na pewno jeszcze powtórzy swoje zachowanie. A jeśli nie połkniesz haczyka, przestanie się bawić w swoje gierki.

Pochwal go od czasu do czasu: Przecież najbardziej na świecie zależy mu na tym, żeby otoczenie zobaczyło w nim chodzący ideał. Oczywiście, trudno wydusić z siebie miłe słowa w stosunku do kogoś, kto doprowadza nas do białej gorączki, ale w momencie, w którym uzna, że z twojej strony nic mu nie grozi, będzie mniej zaczepny.

Nie zwierzaj mu się: Manipulanci zbierają informacje o ludziach, by potem uderzyć ich w najczulsze miejsca. Robią to na tyle sprytnie, że czasem nawet świadkowie rozmowy mogą nie zorientować się, że aluzja była skierowana do ciebie. Dlatego bądź ostrożna i nie dziel się z nim poufnymi lub drażliwymi szczegółami ze swego życia. Gdy nie dasz mu "amunicji", jego strzały będą dużo mniej celne i znacznie mniej bolesne.

Zastosuj technikę przesłuchania: Zamiast milczeć lub oburzać się na jego słowa, zacznij spokojnym tonem zadawać mu pytania. Np.: "Dlaczego to powiedziałeś?", "Czy uważasz, że jestem nieodpowiedzialna?". Bez względu na to, co odpowie, nie komentuj jego odpowiedzi, nie wdawaj się w polemikę, ale cierpliwie kontynuuj: "Rozumiem, że chciałeś zwrócić mi na coś uwagę? Na co?" itd. Twój rozmówca nie znosi się tłumaczyć, ponieważ tłumaczą się winni, a on przecież nie ma niczego na sumieniu. Zmuszając go do wyjaśnień, sprawisz, że poczuje się niekomfortowo i zrezygnuje.

Metoda zdartej płyty: Czasami, kiedy ktoś zrani cię do żywego, nie chcesz udawać obojętności ani uciekać się do różnych sztuczek. Chcesz mu to wreszcie zakomunikować wprost! W takiej sytuacji spróbuj postawić się w roli ofiary. W tym celu powtarzaj ciągle: "Sprawiłeś mi przykrość. Proszę, więcej tego nie rób". I tak w kółko, bez względu na to, co usłyszysz. Na przykład: "Nie zamierzałem cię obrazić!", "Sprawiłeś mi przykrość. Proszę, więcej tego nie rób". "Nie sądzisz, że jesteś ciut przeczulona na swoim punkcie?", a ty znowu swoje. Możesz powtórzyć to zdanie wiele razy, lecz niczego nie dodawaj. Nie chodzi tu o normalną dyskusję, w której liczą się argumenty. Twoim celem jest, by druga strona poczuła się jak dręczyciel i uznała, że lepiej się wycofać.

Maria Barcz

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje