Gdzie ci partnerzy?

Feminizm spowodował, że kobiety stały się wyzwolone, wymagające i, co ważniejsze, dostrzegły atrakcyjność gier, ról i zabaw zarezerwowanych dotąd wyłącznie dla mężczyzn. No i mężczyzna zaczął się do tego - opornie, bo opornie - dostosowywać.

W komunistycznej Polsce pierwszym zwiastunem "nowego mężczyzny" - jak zauważa Sławka Walczewska - było hasło "Ludwiku do rondla!" Właśnie w PRL-u, mimo że władza nie była ani w rękach mężczyzn, ani kobiet, tylko partii, można było doszukać się jakichś w miarę egalitarnych wzorców współżycia. I cóż z tego - jak powiedzą krytycy - że socjalistyczna wersja emancypacji kobiet miała na celu zwiększenie liczby rąk do pracy niezbędnej kalekiemu systemowi ekonomicznemu, aby przetrwał.

Reklama

Partnerski model rodziny

Polityczne intencje są mniej istotne niż skutki. Promocja partnerskiego modelu rodziny w latach 70. widoczna była chociażby w prasie ("Kobieta i Życie") czy mediach (dobrym przykładem może tu być film Czterdziestolatek, który, jeśli chodzi o rodzinny egalitaryzm, zdaje się wyprzedzać dzisiejsze tradycjonalistyczno-sentymentalne seriale pani Łepkowskiej o co najmniej 50 lat). Mężczyzna oczywiście nie zajmował się domem, ale pomagał i do tego pomagania był zachęcany.

Kiedyś zapytałam panią Łepkowską, dlaczego nie promuje w swoich serialach niezależności kobiet i bardziej partnerskiego modelu rodziny.

Nie chodzi nawet o jakiś natarczywy feminizm, lecz, po prostu, pokazanie różnych modeli życia i różnych zaangażowań. Dlaczego nie pojawiają się w nich "inni", czyli homoseksualiści, cudzoziemcy, samotne kobiety? Wszak seriale to potężne narzędzie kształtowania postaw! Można by dzięki nim wpływać na postawy tolerancji, wzajemnej pomocy, zrozumienia.

Gdy w Klanie pojawiło się dziecko z zespołem Downa, w Polsce uległ zmianie stosunek do dzieci z zespołem Downa, może więc gdyby pojawił się w nich mężczyzna zajmujący się pracami domowymi i czułym wychowywaniem dziecka, postawy wobec niezależności kobiet i wiara w opiekuńcze funkcje mężczyzn również by wzrosły. Łepkowska odpowiedziała, że to się nie sprzeda, ale obiecała umieścić w jednym z odcinków mężczyznę myjącego podłogę w kuchni.

O rodzinie, miłości i rodzicielstwie

Ludzie - według znanej scenarzystki, notabene kobiety samodzielnej, dynamicznej bizneswoman - marzą niemal wyłącznie o tradycyjnej rodzinie, wielkiej miłości i owocnym rodzicielstwie, a seriale mają spełniać ich marzenia. Na niby. Co prawda ludzie często marzą również o tym, aby zabić sąsiada, nikt jednak nie wyciąga stąd wniosku, że seriale i ten typ marzeń mają wzmacniać.

W latach 80. zdarzyło się tak jak w książce Marii Krüger Godzina pąsowej róży: wskazówki zegara zaczęły się cofać w zatrważającym tempie (jeszcze się nie zatrzymały) i nastąpiła deemancypacja. Co ciekawe, wskazówki zegara wyznaczającego czas modernizacji i dekomunizacji popędziły do przodu.

"Kobiety - brzmiało jedno z pierwszych haseł Sierpnia '80 - idźcie do domu. My walczymy o Polskę!" Ludwik, zamiast do rondla, poszedł na strajk, a potem zwyciężył i okrzyknął swoją wrogość do rondla "prawem naturalnym" - jak zauważa Sławomira Walczewska.

I tak zrodził się jeden z najpoważniejszych problemów młodych kobiet w tym kraju: wielu mężczyzn - mało partnerów.

Dowiedz się więcej na temat: feminizm | seriale

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje