Ja, on i jego córka

Od kilku miesięcy spotykam się z nowym facetem. Jest taki, jak sobie wymarzyłam i nasz związek zapowiada się całkiem dobrze. Jednak Marek jest rozwodnikiem i problem stanowią relacje z jego byłą żoną.

Kiedy zaczęliśmy się spotykać, Marek uprzedził mnie, że już był z kimś związany, że jego małżeństwo rozpadło się ale nadal utrzymuje z byłą żoną kontakty, bo łączy ich - i zawsze będzie łączyła - córka. Dziś Natalka ma cztery lata. Lubię ją i ciesze się, gdy u nas nocuje wtedy, kiedy przypadają Marka dni opieki nad nią, latem zabraliśmy ja na nasz wspólny urlop, nie stanowiło to dla mnie żadnego problemu. Wiem, że jeśli chcę być z Markiem, muszę zaakceptować jego córkę. Nie staram się jednak zastępować jej mamy, chcę być dla niej jak ciocia. Właściwie nasze stosunki (moje i małej) przebiegały bez zarzutu, przynajmniej tak mi się wydawało...

Reklama

Dla byłej żony Marka nasz związek jest jednak czymś niestosownym i nie życzy sobie, żeby mała była u ojca wówczas, gdy jestem tam ja. Natalka najczęściej spędza z ojcem weekendy, wolne dni albo święta, wtedy też my się spotykamy - oboje pracujemy całymi dniami, mieszkamy w różnych częściach dużego miasta i póki co nie chcemy mieszkać razem, tylko weekendy spędzamy albo u mnie albo u niego.

Nie wiem, z czego ta sytuacja wynika, bo do tej pory była żona Marka nie miała problemu z tym, że jesteśmy razem, gdy chciała zostawić małą, by mieć czas dla siebie. Marek jest na każde jej zawołanie, gdy chodzi o Natalkę - kiedy mała choruje, bierze opiekę, kiedy trzeba odprowadza do przedszkola, zabiera do kina, do parku. Wydaje mi się, że jest normalnym ojcem, tylko rzadziej widuje się z dzieckiem, bo nie mieszka z nim. Nie wiem, czemu jego byłej żonie nie podoba się nasz związek, skoro rozwód nastąpił dwa lata temu dlatego, że ona spotkała kogoś, kogo pokochała. Jej związek nie przetrwał i może właśnie dlatego nie patrzy na nas zbyt przychylnie, a może boi się, że będę chciała jakoś wpływać na jej córkę...

Nie wiem, co zrobić w tej sytuacji, czy mam się z nią spotkać, by rozwiać jej obawy i wyjaśnić sytuację? Czy może lepiej się do tego nie mieszać, to przecież ich sprawa? Boję się, że Marek stanie przed wyborem albo córka albo ja. Wówczas, nie mam wątpliwości, wybierze kontakty z córką. Nie jestem jednak pewna, czy była żona powinna decydować o tym, z kim spotyka się jej były mąż... Ja naprawdę lubię ich córkę i nie zamierzam zastępować jej mamy. Szanuję wszystkie decyzje jej matki, choć nie zawsze się z nimi zgadzam, wiem jednak, że w kwestii Natalki nie mam prawa głosu.

Co robić? Pomóżcie. Nie chciałabym stracić Marka, zbyt długo na niego czekałam i mam pewność, że to właśnie on jest moim księciem z bajki. Jestem zagubiona.
Bogusia

Czasami nawet najlepsza "książkowa" rada nie zastąpi tej, która wynika z naszych doświadczeń. Do naszej redakcji przychodzi wiele takich listów, na które jednej osobie trudno jest mądrze odpowiedzieć, ale liczymy na was.

Redakcja

Jeśli potrzebujesz rady naszych czytelniczek - napisz do nas!

Dowiedz się więcej na temat: córka

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje