Jak znaleźć sposób na sezonową chandrę

Dni są teraz coraz krótsze, niebo zasnute chmurami, słońca mamy jak na lekarstwo. To wszystko sprawia, że wiele osób cierpi na sezonową depresję. Lepiej jej nie bagatelizować.

Specjaliści szacują, że na tzw. sezonowe obniżenie nastroju cierpi co dziesiąty mieszkaniec środkowej i północnej Europy. Jesienią i zimą jest nam jakoś dziwnie smutno, źle, nic się nie chce. Chętnie byśmy nie wstawali z łóżka, tylko spędzali dnie owinięci kocami, z kubkiem gorącej herbaty w ręku. Główny powód tego zjawiska to brak światła. Nic dziwnego: pogoda nas teraz nie rozpieszcza. Poranki są zwykle ciemne i ponure, w ciągu dnia nękają nas opady, wieje wiatr, a niebo zasłonięte jest grubą warstwą chmur.

Reklama

Tymczasem światło jest nam niezbędne do prawidłowego funkcjonowania. Reguluje chociażby wydzielanie melatoniny, czyli substancji odpowiedzialnej za dobry sen. Ma też wpływ na stężenie serotoniny, która wpływa m.in. na nasz nastrój. I mylą się ci, którzy uważają, że "te wszystkie jesienne chandry", jak mówią, to wy-mysł naszych czasów. Otóż nie. - To, że klimat i pogoda mogą wpływać na stan psychiczny człowieka, zauważył już żyjący w czasach starożytnych ojciec medycyny Hipokrates - opowiada psycholog Alicja Hess-Leońska.

Problemy z tzw. obniżonym nastrojem mogą w naszym klimacie trwać aż do kwietnia, bo dopiero wówczas dzień zaczyna się wyraźnie wydłużać i dociera do nas więcej promieni słonecznych. Tymczasem ludzie wrażliwi na niedostatek światła często nie są rozumiani przez otoczenie. - Czasem mylnie odczytujemy pewne ich zachowania, bagatelizujemy symptomy - tłumaczy Alicja Hess-Leońska. - Zakładamy na przykład, że zniechęcenie, czy tzw. brak napędu w codziennych działaniach to zwykłe lenistwo, kaprys, albo słabość charakteru. Do kogoś, kto się tak zachowuje, mówimy: "Weź się w garść, zmobilizuj się, działaj". Taka gadanina w niczym nie pomoże. Osoba, którą to dotknęło, musi o siebie zadbać. Czasem starczą domowe sposoby, a niekiedy trzeba nawet pójść do lekarza.

Tzw. jesienna chandra bywa początkiem poważnej choroby, jaką jest depresja. Kiedy się niepokoić? - Osoba chora na depresję skupia swoją uwagę na wszystkim tym, co pasuje do jej pesymistycznego scenariusza - mówi Hess-Leońska. - Najistotniejsze objawy tej choroby to utrzymujący się przynajmniej kilka tygodni ponury nastrój, przygnębienie oraz utrata dotychczasowych zainteresowań.

Warto wiedzieć, że Fundacja Itaka w ramach kampanii stopdepresji.pl prowadzi Antydepresyjny Telefon Zaufania. Dyżurują przy nim psychiatrzy, do których można się zwrócić, choćby po to, aby ocenić, czy problem, z którym się borykamy, to przejściowe obniżenie nastroju, czy początek choroby. Warszawski numer 22 654 40 41 jest czynny w poniedziałki w godz. 17-20. Można też napisać na adres mailowy: porady@ stopdepresji.pl

Katarzyna Świerczyńska

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje